Nie chcę dyskredytować naszych osiągnięć, zamierzam pokazać, że mogły one być większe. A co najważniejsze: wciąż takie być mogą. Problemem jest nie tyle popełnianie błędów, ile niewyciąganie z nich wniosków. I dlatego dziś, gdy nie do końca wiemy, w którą stronę pójść, warto je przeanalizować. Aby wytyczyć nowe ścieżki, a nie wracać do tego, co było złe.

1. Dyktat neoliberalizmu. Choć transformacja zapoczątkowała zmiany, to mam wątpliwości, czy jej autorzy byli w pełni świadomi tego, jakie może przynieść skutki. Dziś widać, że przyjęte założenia musiały doprowadzić do takich, a nie innych rezultatów – bo były one związane z tryumfującym w latach 80. oraz 90. XX w. neoliberalizmem. Efekt mógł być jeden: upodobnienie się polskiego kapitalizmu do jego amerykańskiej wersji. Przez to zawiera on w sobie bardzo silne cechy anglosaskiego myślenia o wolnym rynku jako doskonałym mechanizmie koordynowania ludzkich działań ekonomicznych (i wszelkich innych). W moim przekonaniu neoliberalizm jest doktryną błędną, zaś anglosaska wersja kapitalizmu jest najgorszą z możliwych – dlatego uważam, że musimy zwrócić się do modeli innych, ze skandynawskim i reńskim na czele.

2. Absolutyzacja wolności. Wolność jest wartością nadrzędną, ale nie jedyną – jej absolutyzacja dokonała się kosztem równości, bezpieczeństwa oraz sprawiedliwości. Dobry ustrój polityczny i ekonomiczny to taki, w którym harmonizuje się ją właśnie z tymi wartościami. Że jest to możliwe, przekonuje przykład skandynawski: państw z gospodarką wolnorynkową i jednocześnie najmniejszymi nierównościami na świecie i największym poczuciem bezpieczeństwa socjalnego obywateli. Jakość życia jest w nich od dawna niedościgniona.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP