„Układ INF był jednym z najważniejszych elementów współczesnej architektury rozbrojenia i istotnie przyczynił się do zmniejszenia napięcia i zwiększenia zaufania na kontynencie europejskim” – ocenił białoruski resort dyplomacji, wskazując, że układ „de facto stał się początkiem rozbrojenia jądrowego”.

Według MSZ zakończenie działania układu INF „poważnie szkodzi bezpieczeństwu międzynarodowemu i stabilności strategicznej, tworząc przesłanki do wyścigu zbrojeń w różnych regionach świata, przede wszystkim w Europie”.

W komunikacie dodano, że Białoruś jako strona INF „była gotowa uczestniczyć we wszystkich konstruktywnych działaniach dla jego utrzymania”, i wezwano wszystkie zainteresowane państwa po obu stronach Atlantyku do podjęcia wysiłków, by zapobiec rozmieszczeniu rakiet pośredniego i średniego zasięgu na kontynencie europejskim.

Traktat INF został podpisany w 1987 roku w Waszyngtonie przez przywódców USA i ZSRR, Ronald Reagana i Michaiła Gorbaczowa. Przewidywał likwidację arsenałów pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu, a także zabraniał ich produkowania, przechowywania i stosowania. Układem objęte były pociski o zasięgu od 500 do 5500 km. Do czerwca 1991 roku obie strony wywiązały się z postanowień umowy; ZSRR zniszczył 1846 pocisków, a USA - 846.

Wbrew INF Rosja rozmieściła nowe pociski manewrujące SSC-8, które są lądową wersją bazujących na okrętach podwodnych pocisków SSN-21 Sampson. W odpowiedzi na to 1 lutego sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył, że Stany Zjednoczone zawieszają przestrzeganie układu i za sześć miesięcy wycofają się z traktatu, jeśli Rosja nie zacznie stosować się do jego zapisów.

W piątek minął półroczny okres, jaki Stany Zjednoczone dały Rosji na powrót do przestrzegania INF, i w konsekwencji USA oficjalnie wycofały się z traktatu. Moskwa odrzuca oskarżenia, że ponosi odpowiedzialność za jego zerwanie.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)