Czarnowski przypomina, że dane to waluta, a także narzędzie polityczne. Miliardy urządzeń zbierają o nas informacje, a jednocześnie w coraz większym zakresie sterują światem materialnym, przedmiotami, które nas otaczają. W tym kontekście zabezpieczenie sieci, to zabezpieczenie danych, ale również szansa na uniknięcie nieuprawnionego przejęcia kontroli nad przedmiotami, które nas otaczają.

- Nie istnieje coś takiego, jak stuprocentowe bezpieczeństwo - uważa Aleksander Czarnowski i wyjaśnia, że można sobie taki system IT wyobrazić, jednak musiałby być całkowicie odseparowany, co podważałoby jego użyteczność. Odpowiedzią na zagrożenia ma być schemat certyfikacji urządzeń dopuszczonych do sieci. Musi on być adekwatny do zagrożeń i do rozmiaru podmiotów, na które mają być nałożone obowiązki. Ekspert wskazywał bowiem, że często niewielkie podmioty lub takie, które rozpoczynają działalność, nie mogą przeznaczyć dużych środków na cyberbezpieczeństwo. Podkreśla też, że bezpieczeństwo powinno być wygodne.

Aleksander Czarnowski ocenia, że nie jesteśmy już w stanie zatrzymać rozwoju internetu rzeczy i zwrócił uwagę na indywidualną odpowiedzialność i edukację w zakresie cyberbezpieczeństwa. - Zawsze, jako ludzie będziemy w stanie zrobić coś głupiego, czego system, nawet wyposażony w sztuczną inteligencję nie przewidział albo jeszcze się nie nauczył.

Jednocześnie przedstawiciel ministerstwa zauważa, że trudno mieć pretensje do ludzi, gdy zagrożenia są nowe, a brak jest właściwej edukacji.

Obejrzyj pełen wywiad

Internet rzeczy - zagrożenia i wyzwanie dla bezpieczeństwa