Wyrok NSA: Sprzedawca nie musi wydawać paragonu do ręki

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
2 września 2019, 18:10
Jakie kary za paragony
Jakie kary za paragony/Dziennik Gazeta Prawna
W przepisach paragonowych chodzi jedynie o to, żeby dowód zakupu został wydrukowany w momencie sprzedaży. Wystarczy, że wystawiający udostępni go klientowi, czyli da możliwość jego odbioru

To sedno najnowszego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (z 29 sierpnia 2019 r., sygn. akt I FSK 734/17). Chodzi o przepisy, które nakazują sprzedawcy wydrukowanie paragonu fiskalnego z każdej sprzedaży oraz wydanie go nabywcy (art. 111 ust. 3a ustawy o VAT – t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174 ze zm.; par. 6 rozporządzenia w sprawie kas fiskalnych – Dz.U. z 2019 r. poz. 816).

Sprawa dotyczyła koncernu paliwowego, który oferuje klientom aplikację na telefon umożliwiającą zapłatę za paliwo bez potrzeby stania w kolejce. Płatność odbywa się przez telefon przy dystrybutorze połączonym z kasą fiskalną, która znajduje się jednak w budynku i tam też drukuje się paragon. Klient dostaje jego kopię na telefon (w aplikacji) wraz z informacją, że po papierowy wydruk musi wejść do środka. Jeśli go nie odbierze, paragon jest niszczony.

Spór sprowadzał się do tego, czy w takiej sytuacji można uznać, że stacja wydała paragon. Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie uważał, że nie. – Samo wydrukowanie paragonu i pozostawienie go na ladzie w budynku stacji to za mało – stwierdził fiskus.

Podkreślił, że przepisy mówią o wydaniu paragonu, a nie o umożliwieniu jego odbioru. Słowem, klient nie może sam sobie po ten paragon iść (lub nie), musi go dostać do ręki.

Po stronie spółki stanęły sądy administracyjne. WSA w Warszawie zwrócił uwagę, że kupujący nie ma obowiązku odbioru paragonu bez względu na to, czy płaci gotówką przy kasie czy mobilnie przy dystrybutorze. Nie ma więc problemu, jeśli sprzedawca drukuje paragon w budynku i informuje, że tam można go odebrać.

Zgodził się z tym Naczelny Sąd Administracyjny. Sędzia Aleksandra Wrzesińska-Nowacka stwierdziła, że pojęcia „wydanie paragonu” nie można rozumieć tak, jak chciał tego fiskus. Nie trzeba więc wręczać go klientowi do ręki. W przepisach paragonowych chodzi bowiem jedynie o to, żeby dokument był wystawiany w momencie sprzedaży bez prośby czy wniosku klienta. – Wydanie paragonu to nic innego jak jego udostępnienie, a to, co klient z nim zrobi, to już zupełnie inna sprawa – powiedziała sędzia.

Zwróciła również uwagę, że minister finansów nie ma problemu z elektronicznymi fakturami, a jedynie z paragonami, choć w obu przypadkach przepis mówi o „wydaniu”.

Zapędy fiskusa już wcześniej hamował WSA w Warszawie, który w kwietniu tego roku rozstrzygał sprawę prywatnego przewoźnika autobusowego sprzedającego bilety przez internet. Firma uważała, że wystarczy, iż poinformuje jego nabywcę o możliwości odbioru wydrukowanego paragonu w siedzibie spółki. Organ podatkowy uznał jednak, że w takiej sytuacji paragony powinny być wysłane pocztą do każdego klienta. Sąd przyznał, że zalecenia fiskusa są absurdalne (pisaliśmy o tym: DGP nr 74/2019, „Sąd upomniał fiskusa w sprawie paragonów”).

Zdaniem ekspertów w sporach o paragony to sądy mają rację. Agnieszka Bieńkowska, doradca podatkowy i partner w Gekko Taxens, zauważa, że fiskus najwyraźniej sam nie wie, jak interpretować pojęcie „wydanie dokumentu”, którym posługuje się art. 111 ust. 3a ustawy o VAT. W przepisie tym jest mowa o wydruku paragonu fiskalnego lub faktury i wydaniu go nabywcy.

Jak wskazuje ekspertka, w przypadku faktur dyrektor KIS w licznych interpretacjach powołuje się na Słownik Języka Polskiego i stwierdza, że „wydać” oznacza tyle, co „udostępnić”, „dać” lub „przydzielić” coś komuś. Potwierdza więc, że wystarczy dokument udostępnić. Można więc go nawet wysłać e-mailem (takie stanowisko prezentował np. w interpretacji z 30 lipca 2019 r., nr 0112-KDIL2-2.4012.343.2019.2.EN).

– Tymczasem w przypadku paragonów fiskus z niewiadomych przyczyn twierdzi, że „wydać” znaczy „wręczyć”, „wydrukować i dostarczyć” i żadne udostępnianie ani przesyłanie drogą elektroniczną nie wchodzą w grę. A przecież mówimy nie tylko o tym samym pojęciu, ale o tym samym przepisie – podkreśla Agnieszka Bieńkowska.

Ekspertka zgadza się z Naczelnym Sądem Administracyjnym, że wydanie paragonu powinno być interpretowane jako jego udostępnienie, a nie wręczenie rozumiane jako próba przekazania z ręki do ręki lub przesłanie pocztą.

– Biorąc pod uwagę podejście organów podatkowych, można odnieść wrażenie, że ważniejsze jest wydrukowanie i wydanie paragonu niż uwzględnienie sprzedaży w prowadzonej ewidencji, a w konsekwencji jej opodatkowanie – dodaje Radosław Kowalski, doradca podatkowy.

Podkreśla, że najważniejsze jest to, aby sprzedaż była prawidłowo rozliczona na gruncie VAT. – Nie można zapominać, że prawodawca ani w ustawie, ani w rozporządzeniu w sprawie kas nie precyzuje, jak ma wyglądać wydanie wydrukowanego paragonu nabywcy i jakie działania powinien podjąć sprzedawca – mówi ekspert.

Jego zdaniem podejście sądów, że sprzedawca powinien dać faktyczną możliwość odbioru paragonu przez klienta, jest racjonalne. – Oczywiście trzeba zadbać, aby nabywca miał informację, gdzie może odebrać paragon – przypomina.

Dodaje, że kasy fiskalne nie pozwalają na wycofanie zatwierdzonej sprzedaży. Wydruk paragonu powoduje więc, że informacja o sprzedaży pozostaje w ewidencji.

– Fizyczne przekazanie paragonu, który został pozostawiony do odbioru, ma więc charakter wtórny – tłumaczy Radosław Kowalski.

– Upór fiskusa w sprawie doręczenia paragonów zaskakuje tym bardziej, że Ministerstwo Finansów wprowadza nowe rozwiązania technologiczne – kasy online (funkcjonują już dziś), a od przyszłego roku kasy wirtualne na telefon i tablet – dziwi się Agnieszka Bieńkowska.

Zgodnie z projektem rozporządzenia (do 4 września trwają konsultacje społeczne w tej sprawie) kasy wirtualne będą musiały być podłączone do drukarki i paragony trzeba będzie drukować i wydawać klientom.

– Wyrok NSA na pewno pomoże podatnikom. Zastanawiające jest jednak, dlaczego fiskus, z jednej strony tak otwarty na zdobycze technologii, w kwestii paragonów nadal upiera się przy ich drukowaniu – mówi ekspertka.

Zwraca uwagę, że w praktyce większość wydrukowanych paragonów i tak ląduje w koszu. – Dlaczego więc nie pozwolić wysyłać ich SMS-em lub e-mailem? Byłoby nowocześniej, trwalej i bardziej ekologicznie – uważa ekspertka Gekko Taxens.

Radosław Kowalski odpowiada, że Ministerstwo Finansów już ma takie plany – obiecuje podatnikom e-paragon. Po jego wprowadzeniu podatnicy będą mogli dostawać dokument jedynie w wersji elektronicznej, a tylko na żądanie – w papierowej.

– Pomysł taki jest jak najbardziej uzasadniony – ocenia ekspert. Przypomina, że podobnie dzieje się już dziś w przypadku sprzedaży z automatu. Urządzenie (automat) przez swoją funkcjonalność (sprzedane – zarejestrowane) gwarantuje osiągnięcie celu, którym jest opodatkowanie transakcji, ale nie ma obowiązku wystawienia paragonu, chyba że konsument sobie tego zażyczy. Podobnie jest z opłacaniem miejsc postojowych za pomocą automatów.

>>> Czytaj też: Coraz mniej fikcyjnych faktur

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj