Amerykanie zaczynają męczyć się Trumpem? Republikanie tracą podmiejskich wyborców

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 listopada 2019, 19:50
Republikańscy senatorzy przyznają, że ich partia traci poparcie w regionach podmiejskich, i wzywają prezydenta USA Donalda Trumpa do zmiany stylu i tonu - pisze w czwartek portal "The Hill" po amerykańskich wyborach stanowych m.in. w Kentucky i Wirginii.

Niektórzy z Republikanów bagatelizują wyniki wyborów stanowych - zauważa "The Hill" - ale część utrzymuje, że nastał czas "na zmianę kursu".

Senator Lindsey Graham z niepokojem odnotowuje . "To jest dynamika, której nie można ignorować" - mówi, wzywając sztab Trumpa do analizy tego zjawiska. "Myślę, że bardziej chodzi o ton i styl niż o politykę" - ocenia.

Na konieczność zmiany prezydenckiej retoryki wskazuje też republikańska senator Lisa Murkowski. Jej zdaniem od partii odwróciły się szczególnie kobiety w regionach podmiejskich.

O "dzwonku ostrzegawczym", który jest potrzebny, by "znaleźć drogę powrotną do podmiejskich wyborców" mówi z kolei senator Shelley Moore Capito. Zastrzega przy tym, że nie uznaje rezultatów wyborów stanowych za "katastrofę wyborczą".

Zgoła inne nastroje panują w Partii Demokratycznej. Ugrupowanie to cieszy się głównie z w Wirginii i wygranej w wyścigu o fotel gubernatora Kentucky, tradycyjnie republikańskiego stanu.

Demokratyczny senator Tim Kaine nazywa głosowanie w Wirginii historycznym i podkreśla, że mieszkańcy tego stanu "wysłali wiadomość do USA w 2020 roku", odnosząc się do wyborów prezydenckich.

To jednak rezultaty z Kentucky uznawane są za największy sukces Demokratów. Urzędujący republikański gubernator Matt Bevin przegrał tu ok. 5 tysiącami głosów z Andym Beshearem. Kandydatowi Republikanów nie pomogło osobiste wsparcie Trumpa w ostatnim tygodniu kampanii. Bevin nie przyznał się jednak do porażki i chce sprawdzenia, czy nie doszło do wyborczych nieprawidłowości.

Demokratycznemu zwycięzcy udało się odbić dla swojej partii niektóre hrabstwa w Kentucky, w których w 2016 roku wygrał Trump. Swoją rywalkę Hillary Clinton pokonał wtedy w Kentucky różnicą ok. 30 punktów procentowych.

Amerykańskie media oceniają wtorkowe wybory stanowe jako pierwszy ważny pomiar partyjnych preferencji przed rozpoczynającą się kampanią prezydencką. Ich wyniki potwierdzają znaczną społeczną polaryzację - miasta i ich najbliższe okolice w większości głosują na Demokratów, a prowincja na Republikanów.

>>> Polecamy: Pracownicy Twittera na usługach Rijadu? Sprawę bada amerykańska prokuratura

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj