- Na początek trzeba wyprostować pewien mit, że zniesienie limitu doprowadzi do wyższego obciążenia najlepiej zarabiających, bo podatek mylony jest ze składką – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. - Zniesienie limitu dla osób pracujących na umowę o pracę implikuje wyższe świadczenia emerytalne w przyszłości.

Zgodnie z obowiązującym prawem tutaj ma zastosowanie zasada przyczynowości, wyższa składka teraz, to wyższe świadczenie w przyszłości. To także podwyższenie kosztów systemu emerytalnego w przyszłości. A przecież już obecnie system emerytalny dotowany jest z budżetu.

Ze względów demograficznych emerytów będzie coraz więcej, czyli zwiększy się „dziura” w budżecie. Zniesienie limitu poprawi sytuację w najbliższym czasie, ale w przyszłości koszty dla systemu będą pęcznieć, stąd pytanie znaleźć brakujące pieniądze. I to jest drugi powód, aby nie wprowadzać zmian zaproponowanych w ustawie przygotowanej przez posłów PiS.

>>> Czytaj też: Mamy 3,2 mld zł deficytu budżetowego po październiku. To 11,2 proc. planu

- Trzecią kwestią jest to, że lepiej byłoby nie zmuszać osób, które dziś płacą dość wysokie składki, a w przyszłości otrzymają wysokie świadczenia, do dodatkowego oszczędzania, lepiej byłoby, gdyby te pieniądze wydały w gospodarce – wylicza kolejny powód dr P.Kwiecień.

Kwestia czwarta - to konkurencyjność polskiej gospodarki. Likwidacja 30-krotności spowodowałaby wzrost kosztów dla pracodawców, zwłaszcza tych innowacyjnych, zatrudniających wysoko wyspecjalizowanych pracowników.

Piąta kwestia dotyczy wiarygodności ZUS, systemu emerytalnego i polskiego państwa. Zbyt powszechne staje się wyobrażenie, że nie warto płacić składek na emerytury, bo nie wiadomo co w przyszłości stanie się z systemem emerytalnym.

Likwidacja 30-krotności. Oto pięć powodów, dla których rząd nie powinien wracać do swojego pomysłu