Jednym z globalnych liderów tego sektora są Chiny, które w ramach dynamicznie rozwijających się rządowych programów naukowych mocno stawiają na genetykę. Sprzedaż usług w sektorze komercyjnych badań DNA w tym kraju ma osiągnąć do 2022 roku 405 mln dol. (co oznacza ośmiokrotny wzrost w porównaniu do 2018 roku). W tym roku do Chin próbki własnego materiału genetycznego wyślą 4 miliony osób.

Czy badanie DNA jest wiarygodne? Postanowiła to przetestować i opisać dziennikarka Bloomberga K Oanh Ha. W tym celu w dwóch firmach, które zajmują kluczową pozycję w tej branży (23andMe oraz 23Mofang), przeprowadziła badanie własnego materiału genetycznego.

Pomiędzy tymi firmami istnieje wiele różnic. 23andMe została współzałożona przez Anne Wojcicki, analityk-biotechnolog z Wall Street. Firma ma siedzibę w Kalifornii i może się pochwalić 10 milionami klientów i ogromną genetyczną bazą. Swoje pieniądze ulokowały tam m. in. Google oraz jego współzałożyciel Siergiej Brin.

Druga z firm powstała w Chinach. Jej założycielem jest Zhou, absolwenta informatyki, który przewidział, że następny boom w Państwie Środka powstanie w obszarze nauk przyrodniczych. Do końca tego roku firma ta ma mieć 700 tys. klientów, a w następnym roku ma co najmniej podwoić tę liczbę.

Znacznie różnią się także regulacyjne środowiska, w których funkcjonują obie firmy. Chiny chcą stać się bezkonkurencyjną globalną potęgą w zakresie genetyki, więc po macoszemu traktują globalne etyczne standardy. W zeszłym roku doszło do wielkiego naukowego skandalu, gdy He Jiankui pochwalił się zmodyfikowaniem DNA dwóch bliźniaczych dziewczynek. Zdaniem naukowca genetyczne zmiany sprawiły, że dziewczynki uzyskały odporność na zarażenie wirusem HIV. Zwróciło to uwagę światowej opinii publicznej na drapieżny leseferyzm Państwa Środka w zakresie naukowego rozwoju genetyki. I tu pojawia się problem. Brak odpowiedniego systemu regulacji dotyczącej tej części biznesu.

Reklama

Wróćmy do wyników badań DNA. Okazało się, że chińska firma dostarczyła znacznie bardziej szczegółowych pomiarów. Oanh Ha dowiedziała się, jak długo będzie żyła, że posiada skłonności do zwiotczenia skóry (zalecono jej korzystanie z kremów Olay oraz Estee Lauder) oraz ponadprzeciętne predyspozycje do zachorowania na chorobę afektywną dwubiegunową. Rynkowy konkurent nie ocenia ryzyka powstania zaburzeń psychicznych, bowiem są one w dużej mierze warunkowane również przez czynniki środowiskowe.

23 Mofang oszacował, że bohaterka naszego artykułu ma większe niż przeciętny klient szanse na przeżycie 95 lat, po czym poinformował, że podobny wynik ma 58 proc. badanych osób.

Amerykański konkurent ocenił, że Oanh Ha ma o 48 proc. większe szanse na zachorowanie na cukrzycę typu drugiego niż średnia dla populacji. Po jakimś czasie wartość ta została usunięta przez firmę z zawartości jej internetowego profilu. Kilka miesięcy później pojawiła się ponownie, tym razem jednak z innym uzasadnieniem. Do podobnej korekty doszło w przypadku wyników pochodzących z firmy 23Mofang.

Kolejne wątpliwości dotyczące badania DNA dotyczą bezpieczeństwa danych. Chińskie prawo daje tamtejszemu rządowi prawo wglądu do genetycznej bazy wszystkich firm. Amerykańska firma przekonuje, że nie udostępnia materiału genetycznego klientów organom ścigania, chyba że otrzyma odpowiedni nakaz albo orzeczenie sądowe. Firma dodała też, że otrzymała już kilka rządowych wniosków o udostępnienie danych. Profesor bioetyki z New York University Art Caplan uważa, że ochrona materiału genetycznego jest w większości krajów słaba, włączając w to USA.

>>> Polecamy: Chcesz wiedzieć, czy umrzesz w ciągu 5-10 lat? Dowiesz się dzięki badaniu krwi