Kuszenie agenta. Ostatnie lata PRL przypominały grę w szachy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 grudnia 2019, 16:20
szpieg, agent, szpiegowanie
szpieg, agent, szpiegowanie/ShutterStock
W ostatnich latach PRL działania polskiego i amerykańskiego wywiadu przypominały grę w szachy, gdzie każdy ruch miał znaczenie

Luty 1985 r. Z PRL w atmosferze skandalu zostaje wydalony agent CIA Frederic Myer. W ramach retorsji Amerykanie wyrzucają czterech naszych „dyplomatów”. Na miejsce jednego z nich, do konsulatu w Chicago, kilka miesięcy później trafia Krzysztof S. Zostaje szefem rezydentury, czyli siatki wywiadowczej. Stanowisko przykrycia – zastępca szefa placówki.

Konsulat nie był, delikatnie mówiąc, miejscem lubianym przez Polonię. W 1981 r., po wprowadzeniu stanu wojennego, dochodziło przed nim do burzliwych demonstracji. Pierwsza, zorganizowana przez Kongres Polonii Amerykańskiej i organizację „Pomost”, przyciągnęła 40 tys. osób – elewacja budynku została wówczas obrzucona balonami z czerwoną farbą. Późniejsze protesty, organizowane w kolejne miesięcznice stanu wojennego, odbywały się po przeciwnej stronie wielopasmowej Lake Shore Drive.

– Gdy przyjechałem do USA w 1985 r., konsulat przypominał oblężoną twierdzę – opowiada mi Krzysztof S.

Rok 1986 przyniósł spore zmiany. Pierwszy sekretarz KPZR Michaił Gorbaczow zainicjował pieriestrojkę, która zakładała m.in. ocieplenie stosunków z Zachodem. W PRL ogłoszono z tego powodu amnestię, która objęła kilkaset osób. Zaś rezydentury w USA podjęły działania w ramach walki i porozumienia – tak określiło je kierownictwo wywiadu. Walki z tą częścią opozycji, która nie godziła się na kontakty z władzami, a porozumienie z tymi, którzy widzieli taką możliwość w przyszłości.

Rezydentura w Chicago otrzymała zadanie przekonania Kongresu Polonii Amerykańskiej, Polskiego Związku Rzymsko-Katolickiego, Związku Polek w Ameryce, że władzom Polski Ludowej autentycznie zależy na dialogu. Temu służyło poluzowanie polityki paszportowo-wizowej. Były też metody nieoficjalne: uruchomienie współpracowników, spotkania i rozmowy oficerów z działaczami i miejscową hierarchią, a także covert actions, czyli inspirowanie miejscowej prasy, anonimowe listy itp. Tymi działaniami sterował Wydział XII Centrali Wywiadu.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj