Co pan sądzi o przewodnictwie Donalda Tuska w Radzie Europejskiej? Gdzie pan widzi sukcesy, a jakie były słabe strony?

Główne słabości Unii Europejskiej, czyli brak orientacji strategicznej, brak silnego przywództwa, brak spójności, nie zmieniły się podczas prezydencji Donalda Tuska. Muszę jednak podkreślić, że trudno zrzucać winę na jedną osobę. Winni są liderzy wszystkich trzech głównych instytucji: Rady UE, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej. Donald Tusk starał się mocno bronić idei europejskich, szczególnie jedności, przed skrajnymi nacjonalistami i populistami w wielu państwach członkowskich UE, i robił to z powodzeniem. Poza tym sprawnie zarządzał codziennymi sprawami Rady Europejskiej. Z drugiej strony jest odpowiedzialny wraz z Jeanem-Claude’em Junckerem i innymi oficjelami za katastrofę strategii UE tuż po przeprowadzeniu w Wielkiej Brytanii referendum w sprawie brexitu. Tusk zawsze głośno i jednoznacznie wskazywał, że wolałby utrzymać Wielką Brytanię w strukturach UE. Poza tym nie udało mu się też utrzymywać wspólnego głosu państw UE w sprawach międzynarodowych. To jedna z większych bolączek UE.

Jednak Donald Tusk zdobył zaufanie europejskich polityków. Został szefem Europejskiej Partii Ludowej. Jaka w ogóle jest rola szefa takiej partii?

Reklama

Nie jestem zbyt dobrze zaznajomiony z wewnętrznymi strukturami Europejskiej Partii Ludowej. Oczywiste jest, że partia ceniła doświadczenie i szeroką sieć kontaktów Donalda Tuska. Zasadniczo partii europejskich nie można porównywać z wiodącymi partiami na szczeblu krajowym. Spektrum polityczne jest bardzo szerokie, są one o wiele mniej znane samym obywatelom. Myślę jednak, że ich struktury zarządzania są słabe. Rola grup politycznych w Parlamencie Europejskim jest znacznie silniejsza i nie zawsze działają one pod wpływem odpowiednich partii europejskich.

Wspomniał pan o brexicie. Gdzie UE popełniła błędy?

Zawsze żałowałem, że obywatele Wielkiej Brytanii opuszczą UE, jednak jako demokrata muszę zaakceptować tę decyzję. Krytykowałem reakcję UE po referendum, ponieważ reakcja była spowodowana wyłącznie chęcią jak najszybszego wyrzucenia Wielkiej Brytanii. Dlatego zdecydowanie sprzeciwiałem się strategii UE dotyczącej negocjacji w sprawie brexitu, ponieważ była ona spowodowana chęcią odwetu i odstraszania. Wielkim błędem było to, że negocjacje w sprawie brexitu rozpoczęto i przeprowadzono bez jasnych kryteriów, jaki rodzaj długoterminowej relacji chcielibyśmy utrzymać z Wielką Brytanią po brexicie. Teraz wszystko jest w rękach brytyjskiego elektoratu.

Jak będzie wyglądać UE bez Wielkiej Brytanii?

Największym problemem dla UE po brexicie będzie utrata globalnej wagi i wpływów międzynarodowych. Strategiczna rola UE zostanie osłabiona. Nie sądzę, aby miało to duży wpływ na normalne codzienne działanie UE. Można skupić się na kwestii regulacji, za które UE jest często krytykowana. Wielka Brytania była zawsze przeciwna nadmiernym regulacjom i zawsze popierała otwarty, wolny i uczciwy handel. Londyn zawsze popierał również rozszerzenie Unii. Będzie nam bardzo brakować głosu Wielkiej Brytanii w tych obszarach.

Jak pan ocenia pozycję i rolę Polski w UE?

Po 15 latach członkostwa w UE Polska jest historią sukcesu. Kraj jest stabilny politycznie i gospodarczo, niezależnie od tego, czy lubimy partię rządzącą, czy nie. Jeśli spojrzymy na wewnętrzne trudności innych państw członkowskich, jak Włochy, Hiszpania, Francja lub Niemcy, Polska ma doskonałą pozycję do kształtowania polityki UE, ale rząd nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości, a nawet czasem jest postrzegany jako problem. Jeśli chodzi o praworządność, istnieją kontrowersyjne kwestie o bardzo fundamentalnym charakterze. Polska i Komisja Europejska będą potrzebowały większej elastyczności, aby się dogadać.

Czy jest pan zadowolony z obecnego kształtu UE?

Nikt nie może być zadowolony z panującego stanu rzeczy w UE. Tracimy grunt w porównaniu z innymi, bardziej dynamicznymi regionami świata. Wielu obywateli UE ma wrażenie, że Wspólnota nie dotrzymuje danych obietnic. Moim zdaniem największy problem polega na tym, że przywódcy UE i krajowi rządzący nie mają jasnego celu, w którym powinni zmierzać i jak stawić czoła wyzwaniom naszych czasów, takim jak bezpieczeństwo, klimat, migracja, digitalizacja.

Czy UE powinna się dalej rozszerzać?

Jestem zaniepokojony obecną debatą na temat przeszkód w rozszerzeniu UE. Unia Europejska to jednak wciąż nie Europa. Idea europejskiej jedności należy do wszystkich narodów na Starym Kontynencie. Traktat UE jest w tej sprawie bardzo jasny. Członkostwo w UE jest dobrowolnym wyborem każdego narodu europejskiego i jeśli ludzie podejmą wysiłki i trud, aby w pełni przestrzegać zasad i warunków członkostwa w UE, zasługują na udział. Nie może być żadnej polityki UE, która tworzyłaby trwałe granice i nowe linie podziału w Europie. Zamiast tego mamy za zadanie dążyć do jak największej integracji z każdym narodem europejskim. Jeśli chodzi o Bałkany Zachodnie, powinniśmy pamiętać, że nie ma lepszego sposobu na zagwarantowanie pokoju, stabilności i dobrobytu w kłopotliwym regionie niż pełna integracja z UE. Obietnice muszą zostać dotrzymane. ©℗

>>> Polecamy: Unia Europejska naprawi błąd w sprawie Macedonii Północnej i Albanii?