Dla Niemieckiej Służby Meteorologicznej (DWD) kryterium „białych świąt” jest występowanie przynajmniej 1 cm śniegu o 7.00 rano w Wigilię, Boże Narodzenie i drugiego dnia świąt.

„Takie zjawisko było dość rzadkie” – rozwiewa wątpliwości w rozmowie z agencją dpa Andreas Friedrich z DWD. „Częstotliwość występowania "białych świąt" od 1951 roku nie uległa wyraźnej zmianie” – dodaje.

Zastrzega jednak, że kiedyś zimy były chłodniejsze. Według danych niemieckiej służby od 1881 roku, czyli początku systematycznych pomiarów, grudzień na terenie Niemiec „ocieplił się” o 1,7 stopnia Celsjusza. Średnia temperatura w grudniu 2018 r. wyniosła 3,9 stopnia.

„Każda książka dla dzieci i każda reklama pokazuje raczej śnieżne święta, niż – bardziej prawdopodobne w Niemczech – zielone” – mówi dpa Joachim Curtius, ekspert badający zjawiska atmosferyczne i pogodowe z uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem.

Dodatkowo, jego zdaniem, stereotyp białego Bożego Narodzenia można tłumaczyć tym, że istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że zapamiętamy Wigilię i kolejne dni, jeśli są one deszczowe. Tymczasem, statystycznie, grudzień jest miesiącem, w którym opady śniegu są mniej prawdopodobne niż np. w styczniu, czy lutym. Zwłaszcza, że przed Bożym Narodzeniem często nad Niemcy napływa ciepłe powietrze znad Atlantyku.

Niemniej, w Niemczech istnieją duże różnice regionalne jeśli chodzi o prawdopodobieństwo opadów śniegu na Boże Narodzenie. Wpływ na to mają głównie takie czynniki jak wysokość i odległość od morza.

Szanse, że mieszkańcy Helgolandu będą mogli w tych dniach ulepić bałwana wynoszą według DWD 2 proc. W Monachium rosną do 40 proc. W Berlinie natomiast do 20 proc., co oznacza, że statystycznie berlińczycy cieszą się z białych świąt co pięć lat. Mieszkańcy Nadrenii z kolei – co 10.

Jeśli ktoś w Niemczech stuprocentowej pewności śniegu w Boże Narodzenie, to nie ma wyjścia i musi udać się na Zugspitze – najwyższy szczyt górski w RFN. Tam, od 1880 r. nadzieja białych świąt nie zawiodła.

Z Berlina Artur Ciechanowicz (PAP)