Tempo spadku nowych zamówień oraz produkcji zwolniło, a prognozy odnośnie przyszłej aktywności poprawiły się po rekordowo słabych wynikach zarejestrowanych w listopadzie.

Konsensus rynkowy wynosił 46,8 pkt.

"W grudniu PMI wzrósł z listopadowego poziomu 46,7 do 48, rejestrując ujemną wartość czternasty miesięcy z rzędu (tempo spadku było jednak najwolniejsze od sierpnia). Najnowszy odczyt wpisuje się w trend obserwowany od listopada zeszłego roku, kiedy wskaźnik po raz pierwszy spadł poniżej neutralnego progu 50" - czytamy w komunikacie.

Grudniowy wzrost PMI odzwierciedlał wyniki zarejestrowane przez dwa najważniejsze subindeksy składające się na główny indeks (55% wagi) - Wskaźnik Nowych Zamówień oraz Wskaźnik Produkcji.

"W grudniu obie zmienne zasygnalizowały spowolnienie tempa spadku. Wyniki odnotowane przez pozostałe subindeksy wpłynęły w mniejszym stopniu na nieco wyższy odczyt głównego Wskaźnika - odczyt Wskaźników Zatrudnienia oraz Zapasów Pozycji Zakupionych równoważył odczyt Wskaźnika Czasu Dostaw" - wskazał Markit

Nowe zamówienia i produkcja spadły czternasty miesiąc z rzędu, co przedsiębiorcy z sektora wytwórczego uzasadniali osłabieniem popytu związanym ze spowolnieniem gospodarczym. Tempo spadku jednak ponownie zwolniło i było najsłabsze od sierpnia, podkreślono także w materiale.

"Eksport wciąż stanowił główne źródło spadku całkowitych nowych zamówień. Poziom zleceń od klientów zagranicznych obniżył się siedemnasty miesiąc z rzędu, sygnalizując najdłuższy trend zniżkowy od dekady. Tempo spadku zwolniło od listopada, lecz było wciąż szybkie" - czytamy dalej.

Osłabienie napływu nowych zamówień zmusiło firmy do cięć w zatrudnieniu, a także do zmniejszenia aktywności zakupowej, podał też Markit.

"Liczba nowych miejsc pracy spadła szósty miesiąc z rzędu, aczkolwiek w niewielkim stopniu, a poziom zakupów obniżył się po raz trzynasty. Producenci wciąż redukowali zaległości, choć w najwolniejszym tempie od ponad roku" - napisano także.

W grudniu presje cenowe były wciąż słabe. Inflacja kosztów, choć osiągnęła najwyższy poziom od trzech miesięcy, była znacznie słabsza niż średnia z badań długoterminowych. Przedsiębiorcy obniżyli również swoje stawki drugi raz w ciągu ostatnich trzech miesięcy, podano również.

Wartość wskaźnika wynosząca ponad 50 pkt oznacza wzrost aktywności przemysłowej, a poniżej tego progu - spadek aktywności.

PKO BP: PMI dla polskiego przemysłu czternasty miesiąc z rzędu poniżej progu 50 pkt.

PMI dla polskiego przemysłu wzrósł w grudniu do 48,0 pkt. z 46,7 pkt. w listopadzie, utrzymując się czternasty miesiąc z rzędu poniżej progu 50 pkt. sygnalizującego spowolnienie gospodarki - informują ekonomiści PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem odczyt napawa pewną dozą optymizmu na 2020.

"Według informacji z komunikatu prasowego zwolniło tempo spadku produkcji i nowych zamówień (było najsłabsze od sierpnia), a prognozy przyszłej aktywności poprawiły się po rekordowo słabym wyniku z listopadowej ankiety, chociaż wciąż pozostają na jednym z najsłabszych poziomów w historii" - uważają analitycy PKO BP.

Według banku za spadek zamówień wciąż odpowiada eksport (siedemnasty miesiąc z rzędu spadku nowych zamówień eksportowych), co jednak nie znajduje potwierdzenia w danych z gospodarki realnej (gdzie eksport wciąż rośnie i stanowi jedną z głównych sił napędzających polską gospodarkę) i sugeruje, że próba badania może nie odpowiadać obecnej strukturze eksporterów z uwagi na wyraźny napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do polskiego przetwórstwa w ostatnich latach.

"Badane w ankiecie firmy przemysłowe kontynuują cięcia zatrudnienia (szósty miesiąc z rzędu) oraz obniżają zakupy (trzynasty miesiąc z rzędu). W naszym odczuciu cięcia zatrudnienia nie będą miały istotnego wpływu na gospodarkę (i rynek pracy) ze względu na trwające zmiany demograficzne oraz silny popyt na pracę w sektorze usługowym" - twierdzą analitycy BPO BP.

Ich zdaniem badanie PMI nadal kreśli recesyjny obraz sytuacji w polskim przetwórstwie. Za nim może w najbliższym czasie (w końcu) podążyć koniunktura w gospodarce, na co istotny wpływ będzie miało spowolnienie inwestycji publicznych po ubiegłorocznym szczycie cyklu napływu środków z UE.

"Z uwagi na stabilizującą rolę popytu zewnętrznego (eksport) i konsumpcji prywatnej nie spodziewamy się jednak, aby dane z przetwórstwa miały pokazywać takie spowolnienie, jakie od kilkunastu miesięcy kreśli ankieta PMI. Ze względu na regulacyjny (i administracyjny) charakter tegorocznego przyspieszenia inflacji uważamy, że ankieta PMI nie w pełni odzwierciedla procesy cenowe w polskiej gospodarce" - dodają analitycy.

>>> Czytaj też: Będzie gorzej. Zamiast wydawać zaoszczędzimy [PROGNOZA NA 2020]