Rzecznik Adamowicza: Wiedziałem, że nic się w Polsce nie zmieni [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 stycznia 2020, 16:01
Rzecznik Adamowicza: Wiedziałem, że nic się w Polsce nie zmieni [WYWIAD]
Antoni Pawlak, fot. Maksymilian Rigamonti/DGP
Politycy i dziennikarze – nie tylko z telewizji publicznej – zajmowali się tzw. sprawą Adamowicza. Jest news, to się go rozrabia. To normalne, o to nie można mieć do nikogo pretensji – mówi Antoni Pawlak, rzecznik zabitego prezydenta Gdańska.

Cóż mogę powiedzieć? Są takie sytuacje w życiu, wobec których człowiek jest bezradny.

Kiedy zabito Pawła? W domu. Zadzwoniła przyjaciółka i mówi, że pchnięto go nożem. Ja, że to za daleko idący żart. Ona, żebym włączył telewizor. A tam akurat powtarzali scenę z jego ostatnimi słowami, informowali, że karetka, że szpital. Nie miałem żadnych podstaw ku temu, ale jakoś wiedziałem, że jego stan jest dużo poważniejszy niż to, co jest podawane. I wtedy zadzwonił do mnie Edek Krzemień z OKO.press, z którym nie rozmawiałem ze 20 lat, i poprosił, żebym napisał tekst o Pawle. Ucieszyłem się, że mam coś do roboty, że nie będę tak siedział i gapił się w ścianę. Siadłem i cały czas pisząc się pilnowałem, żeby pisać „jest”, a nie „był”. To słowo „jest” zagłuszało moje myśli, było jak koło ratunkowe. W poniedziałek poszedłem do urzędu miasta. Ludzie płaczą, wszyscy właściwie. Umawiają się, że idą potem razem do kogoś do domu dalej płakać. Nie poszedłem. Pomyślałem, że wolę w takiej chwili być sam. Sam ze sobą. Ze swoim bólem. Bez przerwy ktoś do mnie dzwonił. I wszyscy mówili to samo: „Wiedz, że jestem z tobą”. Niesłychanie wzruszające. Wiedzieli, że Paweł był moim przyjacielem, kimś bardzo mi bliskim. Mówili też, że może teraz już będzie lepiej, że się coś zmieni.

Tak, tak. Ale ja im wszystkim powtarzałem, że po śmierci Jana Pawła II też się miało zmienić. I się, k…a, nic nie zmieniło. Nie miałem żadnych złudzeń. I nie mam.

Na szczęście tak się nie stało. Prezydent Ola Dulkiewicz wyznaczyła mnie oraz moją przyjaciółkę, byśmy zbierali spływające do urzędu pomysły dotyczące tego, jak uczcić prezydenta. Mieliśmy to opracować i dać rodzinie, niech ona rozstrzygnie. Niektóre pomysły ludzi były takie, że ciarki przechodziły. Na przykład, że w każdą rocznicę śmierci ma przez miasto iść marsz z pochodniami, tak od Europejskiego Centrum Solidarności do kościoła Mariackiego. Smoleńska poetyka. Pamięta pani transmisję spod ECS, gdzie ułożono wielkie serce? Przemawiały Magda i Tosia. Słowa przeciwko nienawiści, o wybaczeniu. I wtedy pomyślałem: „A nie, k…a, nie widzę powodu, dla którego miałbym wybaczyć. Niby dlaczego?”. I nie wybaczyłem. I jest we mnie doza i pretensji, i nienawiści do ludzi, którzy doprowadzili do tej śmierci. Nie, nie do tego palanta, który dźgnął Pawła nożem, ale do tej całej reszty, do tej całej otoczki.

Chce pani, żebym miał proces z prezesem TVP Jackiem Kurskim?


>>> Polecamy: Jeśli Kościół to też wspólnota ludzka, to w Watykanie nie ma po tym śladu [WYWIAD]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj