Cóż mogę powiedzieć? Są takie sytuacje w życiu, wobec których człowiek jest bezradny.
Kiedy zabito Pawła? W domu. Zadzwoniła przyjaciółka i mówi, że pchnięto go nożem. Ja, że to za daleko idący żart. Ona, żebym włączył telewizor. A tam akurat powtarzali scenę z jego ostatnimi słowami, informowali, że karetka, że szpital. Nie miałem żadnych podstaw ku temu, ale jakoś wiedziałem, że jego stan jest dużo poważniejszy niż to, co jest podawane. I wtedy zadzwonił do mnie Edek Krzemień z OKO.press, z którym nie rozmawiałem ze 20 lat, i poprosił, żebym napisał tekst o Pawle. Ucieszyłem się, że mam coś do roboty, że nie będę tak siedział i gapił się w ścianę. Siadłem i cały czas pisząc się pilnowałem, żeby pisać „jest”, a nie „był”. To słowo „jest” zagłuszało moje myśli, było jak koło ratunkowe. W poniedziałek poszedłem do urzędu miasta. Ludzie płaczą, wszyscy właściwie. Umawiają się, że idą potem razem do kogoś do domu dalej płakać. Nie poszedłem. Pomyślałem, że wolę w takiej chwili być sam. Sam ze sobą. Ze swoim bólem. Bez przerwy ktoś do mnie dzwonił. I wszyscy mówili to samo: „Wiedz, że jestem z tobą”. Niesłychanie wzruszające. Wiedzieli, że Paweł był moim przyjacielem, kimś bardzo mi bliskim. Mówili też, że może teraz już będzie lepiej, że się coś zmieni.
Tak, tak. Ale ja im wszystkim powtarzałem, że po śmierci Jana Pawła II też się miało zmienić. I się, k…a, nic nie zmieniło. Nie miałem żadnych złudzeń. I nie mam.
Na szczęście tak się nie stało. Prezydent Ola Dulkiewicz wyznaczyła mnie oraz moją przyjaciółkę, byśmy zbierali spływające do urzędu pomysły dotyczące tego, jak uczcić prezydenta. Mieliśmy to opracować i dać rodzinie, niech ona rozstrzygnie. Niektóre pomysły ludzi były takie, że ciarki przechodziły. Na przykład, że w każdą rocznicę śmierci ma przez miasto iść marsz z pochodniami, tak od Europejskiego Centrum Solidarności do kościoła Mariackiego. Smoleńska poetyka. Pamięta pani transmisję spod ECS, gdzie ułożono wielkie serce? Przemawiały Magda i Tosia. Słowa przeciwko nienawiści, o wybaczeniu. I wtedy pomyślałem: „A nie, k…a, nie widzę powodu, dla którego miałbym wybaczyć. Niby dlaczego?”. I nie wybaczyłem. I jest we mnie doza i pretensji, i nienawiści do ludzi, którzy doprowadzili do tej śmierci. Nie, nie do tego palanta, który dźgnął Pawła nożem, ale do tej całej reszty, do tej całej otoczki.
Chce pani, żebym miał proces z prezesem TVP Jackiem Kurskim?
>>> Polecamy: Jeśli Kościół to też wspólnota ludzka, to w Watykanie nie ma po tym śladu [WYWIAD]
