W Davos światowy biznes zobowiązał się do ujawniania wpływu swoich działań na środowisko.

Chociaż w Davos nie zapadają żadne decyzje, z tego miejsca co roku wysyłany jest komunikat pokazujący, czym żyje biznes i za jakimi trendami podąża. W tym roku dominował klimat. Międzynarodowa Rada Biznesu działająca przy Forum, w skład której wchodzą czołowe światowe instytucje finansowe, zobowiązała się do wprowadzenia standardów zgodnych z celami zrównoważonego rozwoju ONZ. Pod dokumentem podpisało się dwie trzecie firm należących do tego ciała, łącznie 140 globalnych korporacji. Forum nie ujawniło jednak ich listy. Wiadomo jedynie, że pomysł był konsultowany z Deloitte, EY, KPMG i PwC – tzw. wielką czwórką firm zajmujących się audytem finansowym, które zobowiązały się do uwzględniania wpływu społecznego i środowiskowego przedsiębiorstw.

Od 2021 r. w swoich dorocznych raportach korporacje mają zacząć ujawniać informacje na temat tego, jak ich działalność wpływa na środowisko i jak przestrzegane są standardy dotyczące równego traktowania pracowników. Ma to służyć także inwestorom, którzy dzisiaj nie mają miarodajnej i wiarygodnej informacji na temat społecznego i środowiskowego wpływu przedsięwzięć.

Ale protestująca w Davos młodzież uważa, że światowi liderzy robią za mało. – Do tej pory widzieliśmy u finansjery wysiłek przede wszystkim na rzecz powiększania profitów. Obecność w mieście kogoś takiego jak Greta Thunberg, zupełnie niezwiązanego z polityką i biznesem, zmienia sporo – mówi Lucas, 18-letni Szwajcar biorący udział w piątkowym proteście na Placu Pocztowym w Davos. Aktywiści bacznie obserwują to, co się dzieje w Davos. W ich ocenie zobowiązanie do ujawniania wpływu na środowisko to nie wynik trendu w biznesie, ale nacisków ze strony ekologów. – Oni widzą, że nie mogą już iść dalej. Nam zależy na tym, by zaczęli iść w przeciwnym kierunku – dodaje Franklin.

Davos od lat przyciąga rzesze demonstrantów, chociaż w ostatnich latach protesty straciły swój brutalny charakter. W tym roku manifestowała młodzież ze szwedzką aktywistką Grethą Thunberg. Davos już dawno straciło charakter urokliwego alpejskiego miasteczka. Na potrzeby Światowego Forum Ekonomicznego powstały tu nowoczesne hotele i przeskalowane centra konferencyjne, w których co roku decydenci polityczni spotykają się z przedstawicielami świata biznesu. Udział w Davos jest na tyle prestiżowy, że jego goście gotowi są płacić prawie 100 tys. zł za noc w hotelu, której cena w pozostałe dni w roku nie przekracza 300 zł.

Dominic Waughray odpowiadający za publiczno-prywatne partnerstwo w ramach Światowego Forum Ekonomicznego wskazuje, że w historii Davos udało się już rozwiązać kilka poważnych globalnych problemów. Jednym z nich był program szczepień dla dzieci z krajów rozwijających się. To w Davos zebrano środki i ustanowiono specjalny fundusz. Światowe Forum Ekonomiczne przyczyniło się również do tego, że globalne koncerny ujawniają swój ślad węglowy. Tu też podjęto problem wycinania na masową skalę lasów równikowych pod uprawy oleju palmowego.

- Davos nie wyznacza trendów, ale je katalizuje. Biorąc pod uwagę to, ile wpływowych ludzi mówiło tutaj o celach zrównoważonego rozwoju, to naprawdę nie pozostaje to bez wpływu na świadomość i wyznaczanie kierunku – mówi DGP Fokko Wientjes, wiceprezes odpowiedzialny za program niedożywienia w firmie DSM dostarczającej witaminy i suplementy diety.

Magdalena Cedro, korespondencja z Davos

>>> Czytaj też: LOT przejmie linie lotnicze Condor. Ma uratować niemiecką firmę przed upadkiem