Ruch przeciwko Elektrowni Atomowej w Ostrowcu będzie dążył m.in. do tego, by energia elektryczna wyprodukowana w tej białoruskiej elektrowni nie trafiła na rynek unijny, i hamować w ten sposób dalszy rozwój siłowni, a także do tego, by Litwa i Unia Europejska powzięły wszelkie środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa obiektu.

Wśród założycieli ruchu są: Vytautas Landsbergis, pierwszy prezydent Litwy po odzyskaniu przez nią niepodległości w 1990 roku, europoseł Petras Ausztreviczius, posłowie Żygimantas Pavilionis i Virgilijus Poderys, politolog Raimundas Lopata, były szef Państwowego Departamentu Bezpieczeństwa Meczys Laurinkus oraz były minister spraw zagranicznych Petras Vaitiekunas.

Podczas spotkania założycielskiego, które się odbyło w sobotę, Landsbergis zaznaczył, że „na mówienie +nie+ zagrożeniu i niesprawiedliwości nigdy nie jest za późno”.

Ausztreviczius ocenił, że na Litwie dominuje pogląd, że elektrownia w Ostrowcu jest już zbudowana i niczego nie da się już zrobić. „To nie do końca tak” - powiedział podkreślając, że „władze Białorusi zamierzają rozwijać projekt niebezpiecznej siłowni i nie jest za późno na wyrażenie sprzeciwu wobec tych planów”.

Pierwszy reaktor powstającej w Ostrowcu elektrowni, której łączna moc ma wynieść 2400 MW, ma zostać uruchomiony jeszcze w bieżącym roku.

Litwa sprzeciwia się budowie siłowni tak blisko swojej granicy. Uważa, że elektrownia zagraża jej bezpieczeństwu narodowemu, środowisku i zdrowiu społeczeństwa.

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)