Grecja: Mieszkańcy wysp przeciwko rozbudowie ośrodków dla uchodźców

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 lutego 2020, 20:28
Kilkuset mieszkańców pięciu greckich wysp na Morzu Egejskim protestowało w czwartek przed MSW w Atenach przeciw planowanej rozbudowie ośrodków dla imigrantów. W obozach na wyspach przebywa ich 40 tys., podczas gdy istniejące ośrodki są obliczone na 6 tys. osób.

Są to głównie imigranci z Afganistanu, Iraku i Syrii.

Demonstranci domagali się od rządu konserwatysty Kyriakosa Micotakisa, aby zamiast budować nowe i rozbudowywać istniejące ośrodki dla imigrantów na wyspach Morza Egejskiego, przeniósł ich do innych części Grecji.

"Ludność wysp okazała swą gościnność i zanim (imigranci) zostali przeniesieni do innych części Grecji, przyjęła przybyszy, kiedy milion ludzi przybyło do nas z Syrii. Obecnie jednak problem jest zupełnie odmienny" - powiedział Kostas Muncuris, gubernator regionu Wyspy Egejskie Północne, po demonstracji pod siedzibą greckiego MSW.

"Teraz to są imigranci ekonomiczni, którzy chcą gdziekolwiek się osiedlić, a nasze wyspy nie są w stanie pomóc" - dodał.

"Widzimy, jak Europa buduje mur wokół swych granic, a teraz nasz kraj, Grecja, też wznosi mur, wokół Grecji kontynentalnej" - podkreślił polityk.

Rząd w Atenach ogłosił w poniedziałek, że w marcu na kilku greckich wyspach rozpocznie się budowa zamkniętych obozów dla migrantów. W ośrodkach tych umieszczonych zostanie 20 tys. osób, chcących ubiegać się o azyl w Grecji. Zamknięte obozy powstaną na wyspach Lesbos, Samos, Chios, Kos i Leros. Migranci będą mogli przebywać w nich maksymalnie trzy miesiące, a potem otrzymają azyl lub będą musieli wrócić do swojego kraju.

Przyjęta w ubiegłym tygodniu przez rząd w Atenach ustawa zezwala na przeznaczenie gruntów na tych wyspach dla celów zakładania nowych obozów. Rzecznik greckiego rządu Stelios Petsas kilkakrotnie powtarzał w ostatnich dniach w wywiadach telewizyjnych, że rząd w tej sprawie nie zmieni stanowiska. Zapowiedział, że właściciele działek przeznaczonych przez rząd pod budowę ośrodków otrzymają rekompensatę za swe grunty w ciągu trzech lat.

W jednym z istniejących obozów na Samos przebywa 7,3 tys. osób. Jest to liczba jedenastokrotnie większa niż liczba osób, na którą był obliczony. Mieszka w nim więcej ludzi niż w liczącej 6 250 mieszkańców stolicy wyspy.

Jannis Burnus, wiceprzewodniczący lewicowej partii Syriza, w wypowiedzi dla hiszpańskiej agencji prasowej EFE podkreślił, że mieszkańcy wyspy nie są rasistami, ale uważają, iż migranci powinni być równo rozdzieleni pomiędzy różne obszary Unii Europejskiej. "Spory w sprawie imigrantów świadczą o bankructwie europejskiego modelu integracyjnego" - ocenił.

"Przywódcy Unii Europejskiej pozostawili Grecję samej sobie i sądzą, że mogą przekształcić Grecję i Włochy w wielkie więzienie dla uchodźców oraz imigrantów jedynie w zamian za pieniądze, które rozdzielą między te kraje" - zaznaczył.

"To nie rozwiązuje problemu. Jeśli mówimy o europejskiej wspólnocie, powinniśmy rozmawiać o podziale odpowiedzialności i europejskie państwa członkowskie powinny się tą odpowiedzialnością dzielić" - podkreślił Burnus.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj