Wiodącymi regionami w rankingu PKB na mieszkańca w 2018 r. liczonym w PPS były po Luksemburgu (263 proc. średniej UE), był region południowy (225 proc.) oraz wschodni i środkowy w Irlandii (210 proc.), region stołeczny Brukseli (203 proc.) w Belgii oraz Hamburg w Niemczech (197 proc.).

Pierwszym regionem z naszej części Europy, który znalazł się w rankingu, jest region praski w Czechach. Na jednego mieszkańca Pragi przypadało w 2018 r. 58 tys. PPS, czyli 192 proc. średniej unijnej. Najwyżej ze wszystkich polskich regionów uplasował się region warszawski stołeczny. W zestawieniu PKB per capita uwzględniającym parytet siły nabywczej Warszawa wraz z sąsiednimi gminami uplasowała się na 16. pozycji. PKB przypadający na jednego mieszkańca stolicy i okolic był na poziomie 47 tys. PPS, o 56 proc. wyższym od średniej dla całej Wspólnoty. Dużo gorzej wygląda zestawienie dla polskich regionów, jeżeli PKB na mieszkańca będzie wyrażone w euro. W takim porównaniu nawet najbogatszy w Polsce region warszawski stołeczny nie osiąga średniej UE. Z PKB w euro na poziomie 94 proc. średniej Wspólnoty Warszawa i okolice plasują się dopiero na 112. miejscu.

>>> Czytaj też: Nierówna droga do zamożności. Komu najbardziej przysłużył się polski cud gospodarczy?

Najniższe PKB na mieszkańca w PPS w Unii odnotował zamorski region Francji - Majotta. Na francuskiej wyspie położonej na archipelagu Komorów na Oceanie Indyjskim na północny zachód od Madagaskaru, PKB na mieszkańca w PSS był na poziomie 30 proc. średniej UE. W przypadku Majotty niski PKB na mieszkańca tłumaczy się głównie czynnikami demograficznymi, ponieważ 42 proc. populacji wyspy to osoby w wieku poniżej 15 lat.

Po francuskiej wyspie najbiedniejszymi regionami UE są regiony w Bułgarii. Pięć kolejnych ostatnich pozycji w rankingu 241 regionów zajmuje właśnie ten kraj. Region północno-zachodni miał PKB na poziomie 34 proc. średniej UE, północno-środkowy 35 proc., a południowo-środkowy 36 proc. PKB w PPS na mieszkańca dwóch pozostałych regionów odpowiadało 41 i 42 proc. średniej UE.

Reklama

Polska także ma swoich przedstawicieli wśród unijnych biedaków. Najniższy poziom PKB na mieszkańca w Polsce liczony w PPS zanotowano w województwie lubelskim. Lubelszczyzna zajęła 231. pozycję w zestawieniu uwzględniającym siłę nabywczą i 232. w przypadku PKB wyrażonego w euro. Pozostałe polskie regiony nie wypadają znacznie lepiej. Województwa warmińsko-mazurskie, podkarpackie, podlaskie, i świętokrzyskie licząc w PPS zajmują odpowiednio 229, 224, 223 i 220 miejsce.

PKB na zatrudnionego

Eurostat porównał też unijne regiony pod względem wielkości PKB w przeliczeniu na jednego zatrudnionego. W 2018 r. wskaźnik ten wyrażony w kategoriach standardów siły nabywczej wahał się od 35 proc. średniej UE w południowo-środkowej części Bułgarii, do 235 proc. średniej na południu Irlandii.

Po południowej (235 proc. średniej), wschodniej i środkowej (205 proc.) części Irlandii wiodącymi regionami w rankingu regionalnego PKB na osobę zatrudnioną były Luksemburg (165 proc.), region brukselski (161 proc.) w Belgii, Île de France we Francji (158 proc.) i trzy regiony w Belgii: Brabancja Walońska (157 proc.), Brabancja Flamandzka (144 proc.) i Antwerpia (143 proc.).

Z polskich regionów najwyżej (na 11. pozycji) sklasyfikowany został region warszawski stołeczny. Uwzględniając parytet siły nabywczej PKB na jednego zatrudnionego w stolicy i okolicach odpowiadał 133 proc. średniej UE.

Trzeba jednak zaznaczyć, że w wielu z tych regionów PKB na mieszkańca różni się od PKB na osobę zatrudnioną. Może to wynikać z wielu czynników. W regionach UE o najwyższym PKB na mieszkańca czynnik wynikający z napływu netto osób dojeżdżających do pracy, ma tendencję do zwiększania PKB na mieszkańca w regionach, w których osoby dojeżdżające do pracy są zatrudnione i zmniejszania PKB w regionach ich zamieszkania. Wśród innych czynników wymienić należy wyższy wskaźnik aktywności zawodowej, niższe stopy bezrobocia i wyższy odsetek ludności w wieku produkcyjnym.

>>> Czytaj też: Socjal na wieki wieków. Państwo dobrobytu nie upadnie, będzie trwać kosztem rozwoju