"To, co się dzieje, nazwałbym przechodzeniem przez czyściec. I mam nadzieję, że jest to ostatnia faza tej drogi. Nie oszukujmy się, nasz rynek co prawda ma dopiero niespełna 30 lat, ale pojawiło się na nim sporo nieprawidłowości. Stąd dzisiaj jego słaba kondycja, która jest wynikiem wielu czynników zaczynając od demontażu OFE, poprzez nierozliczone afery m.in. program NFI, toksyczne opcje walutowe czy agresywna sprzedaż tzw. bezpiecznych produktów finansowych" - powiedział PAP Biznes prezes Marek Dietl.

"Problemem, który dzisiaj bardzo wyraźnie widać, jest także niski poziom edukacji finansowej. By to zmienić, potrzeba czasu, ciężkiej pracy, a być może i zmiany pokoleniowej" - dodał.

W opinii prezesa GPW obecne kłopoty są szansą na przyspieszenie części postulatów zawartych w Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego.

Reklama

"Mam na myśli zarówno emisje tzw. obligacji rozwojowych, czyli instrumentu, który poprawiłby płynność tym giełdowym spółkom, które potrzebują finansowego wsparcia, jak i rozwiązań podatkowych. Jednym z nich jest kompensacja zysków i strat z różnych kategorii przychodów w tzw. podatku Belki. Środowisko inwestorów od lat postuluje też jego czasowe zawieszenie lub likwidację, choć osobiście uważam, że podatki od zysków powinno się płacić" - powiedział Marek Dietl.

Prezes pytany o ostatnią falę wyprzedaży na światowych rynkach i na warszawskiej giełdzie zwraca uwagę, że mamy obecnie innego rodzaju kryzys niż ten w 2008 roku.

"Wtedy podważone zostało zaufanie do światowego systemu finansowego, obecnie jest on w całkiem niezłej kondycji. Gorzej jest natomiast z zaufaniem do kondycji największych światowych gospodarek. Przerwane zostały światowe łańcuchy dostaw, co może wywołać globalną recesję. Nikt nie wie, jak długo potrwa walka z koronawirusem i jak głębokie będą skutki pandemii. Ta niepewność negatywnie odbija się na wycenach spółek. Zdecydowanie apeluję o rozwagę i nie uleganie emocjom, chociaż wiem, że w obecnej sytuacji nie jest to łatwe" - ocenia Dietl.

Prezes ocenia, że nie ma obecnie potrzeby skracania sesji czy wprowadzania mechanizmu automatycznego wstrzymywania handlu. W opinii Marka Dietla w warunkach ogromnej zmienności priorytetem powinno być zapewnienie płynności na rynku. Nie ma także - jego zdaniem - sensu czasowe zakazywanie krótkiej sprzedaży.

"To prawda, że z tego typu rozwiązania korzystają niektóre rynki, wstrzymując krótką sprzedaż - czasem na jedną sesję, czasem na dłużej, a są przypadki, że nawet na pół roku. Tego typu decyzja leży w rękach regulatora, w naszym przypadku Komisji Nadzoru Finansowego, i nie jest ona prosta. Nie zapominajmy o różnych kategoriach inwestorów. Są tacy, dla których zajmowanie krótkich pozycji to strategia obrony całego portfela przed utratą jego wartości" - powiedział.

"Jesteśmy w stałym kontakcie z KNF. Tego typu decyzje koordynowane są na poziomie Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych. Wiemy, że niektórzy emitenci po pojawieniu się w Rejestrze Krótkiej Sprzedaży, publikowanej na stronie KNF, obawiają się później gwałtownej przeceny ich akcji. Lista ta dotyczy krótkich pozycji zajmowanych na różnych instrumentach, w tym na OTC (swapy, CFD itd.), więc nie są to krótkie pozycje zajęte wyłącznie na GPW" - dodał.

Rozwiązanie dotyczące automatycznego wstrzymywania handlu na giełdzie na 15 minut, by zrównoważyć podaż z popytem, stosowane jest m.in. na Wall Street. Ostatnio kilka razy było ono, po gwałtownych ruchach indeksów, stosowane na amerykańskim rynku futures.

"U nas nie ma takiego rozwiązania i na razie nie widzę potrzeby jego stosowania. Chcemy być jak najbardziej płynnym rynkiem, bo to jest dla inwestorów najważniejsze. Pomimo dużej zmienności w ostatnich dniach, nasz system elektronicznego obrotu działa bez zarzutu. Pozytywnie przeszedł też dodatkowe testy działania w krytycznych sytuacjach, które przeprowadziliśmy w ostatnią sobotę. Jesteśmy dobrze przygotowani na wszelkie przeciążenia i ewentualne perturbacje" - powiedział Dietl.

"Dostaliśmy sugestie skrócenia sesji giełdowej od jednego z domów maklerskich, ale nie widzimy takiej potrzeby. Wiemy, że sytuacja jest nadzwyczajna i wymaga dodatkowego wysiłku organizacyjnego. W naszej ocenie to jednak inwestorzy są najważniejsi i nie powinni mieć dodatkowych ograniczeń w handlu" - dodał prezes Dietl.

>>> Czytaj też: Po raz pierwszy od 5 lat RPP obniżyła stopy procentowe