To prawda, model prof. Neila M. Fergusona z Imperial College London i jego zespołu pokazuje w transparentny sposób, jak może wyglądać rozprzestrzenianie się wirusa bez działań odgórnych, czyli zmian w organizacji życia. Z ich wyliczeń wynika, że jeżeli nie zostaną podjęte żadne środki, to zakazi się około 80 proc. populacji Wielkiej Brytanii, a setki tysięcy osób umrze.
Owszem. Matematyczne modele mogą pokazać, kiedy i ilu będzie chorych w danym kraju, a także jaką skuteczność będzie miała izolacja czy zamknięcie szkół. Pozwalają prowadzić działania w sposób racjonalny, a nie na czuja, tworzyć strategie interwencji oraz szacować potencjalne koszty i korzyści różnych opcji.
To podstawowa rola modelu Fergusona. Pokazuje on, jak epidemia obciąża brytyjskie państwo – ile potrzeba łóżek, respiratorów itp. Zarówno model brytyjski, jak i nasz to modele mikrosymulacyjne, które polegają na tym, że odzwierciedlają w programie komputerowym rzeczywistą strukturę socjodemograficzną kraju.
Pozostałą wywiadu z Franciszkiem Rakowskim możesz przeczytać w piątkowym weekendowym wydaniu DGP.
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".
