Nieruchomości (92 proc.), branża IT (86 proc.), usługi dla biznesu (84 proc.) oraz SSC/BPO (80 proc.) - to sektory, które najszybciej i z największym udziałem przeszły na home office po wybuchu pandemii COVID-19, wynika z badania Devire udostępnionego szkole programowania online Kodilla.com (badanie przeprowadzone metodą CAWI w marcu 2020 roku na grupie 2,5 tys. polskich przedsiębiorców).

Niestety nie wszystkie branże radzą sobie tak dobrze, jak te, dla których praca z nowymi technologiami to codzienność. Dla niektórych zdalna forma wykonywania obowiązków okazuje się być bardzo trudna lub wręcz niemożliwa.

>>> Czytaj też: Podpowiadamy, jak załatwić sobie przerwę w płaceniu składek ZUS [PODCAST]

Brakuje sprzętu i zaufania do pracowników

Jak wyglądają statystyki? Podczas gdy 65 proc. przedsiębiorców zapewniła swoim pracownikom środki i możliwości do pracy zdalnej, aż 35 proc. polskich firm natrafiła na bariery. Dla 13 proc. z nich okazał się to być brak możliwości świadczenia pracy w formie zdalnej. 22 proc. z nich zrobiło to jedynie częściowo.

Wśród sektorów, które według badań Devire, nie wdrożyły możliwości pracy zdalnej znalazły się: handel (35 proc.), administracja publiczna (33 proc.), spedycja i logistyka (30 proc.) oraz motoryzacja i lotnictwo (30 proc.). W ich przypadku główną barierą okazuje się być charakter wykonywanych obowiązków, na co wskazało aż 83 proc. respondentów. - Przykładem może być branża transportowa, spedycji i logistyki. Kierowcy tirów z oczywistych względów nie mogą pracować będąc w domu. Jednocześnie to branża, w której ponad jedna trzecia pracodawców obawia się, że ich firmy nie przetrwają pandemii koronawirusa - mówi Michał Młynarczyk, prezes Devire i członek zarządu Polskiego Forum HR.

Istnieją też inne bariery. W co trzeciej polskiej firmie brakuje sprzętu elektronicznego dla wszystkich pracowników (np. laptopów). Problemem jest też brak regulaminu świadczenia pracy w formie pracy zdalnej (8 proc.) czy brak bezpiecznego łącza VPN dostępnego dla pracowników poza firmą (8 proc.). Działa tu też czynnik ludzki. - Według 10 proc. badanych pracę zdalną uniemożliwiła decyzja zarządu, który nie wierzy, że taka forma świadczenia obowiązków może funkcjonować sprawnie - dodaje Michał Młynarczyk.

Taką decyzję podjęli m.in. szefowie Bartka, który pracuje w hurtowni sprzętu elektronicznego. - Podjęli, a potem szybko zmienili. Początkowo zarząd twierdził, że praca zdalna nie jest zgodna z naszymi praktykami i nigdy wcześniej tego nie było. Ale gdy tylko zapadły decyzje rządowe z większymi ograniczeniami, zmienili zdanie. Teraz siedzę w domu i coraz bardziej rozglądam się za nową pracą, bo nie wiem, czy będzie dokąd wracać - przyznaje Bartek.

Gdzie mogą zwalniać, a w których branżach jest stabilnie?

Prezesi firm nie mają złudzeń - koronawirus wpłynie negatywnie na ich przedsiębiorstwa. Twierdzi tak 69 proc. respondentów badania Devire. W największym stopniu spodziewają się redukcji popytu na produkt czy usługę - 48 proc. pozytywnych odpowiedzi. Nieunikniona wydaje się również być redukcja zatrudnienia - tak przyznaje blisko połowa osób zarządzających firmami (45 proc.).

- W największym stopniu zwolnienia dotkną produkcję i lotnictwo (80 proc. pracodawców spodziewa się redukcji zatrudnienia). W handlu zwolnień nie wyklucza aż 59 proc. pracodawców - wylicza Michał Młynarczyk.

Konsekwencje nagłej zmiany trybu życia i pracy odczuwalne są i będą praktycznie wszędzie. Transport, branża eventowa czy turystyczna właściwie zamarły. Odwołano większość połączeń, imprez sportowych, spektakli, targów czy konferencji. Duża część sektora handlowego oraz gastronomicznego również znacząco ucierpiały. Głównie ze względu na zamknięcie galerii handlowych. Dlatego tylko 5 proc. pracodawców widzi w obecnej sytuacji szansę dla swojego przedsiębiorstwa - to grupa, która zadeklarowała, że aktualna sytuacja wpłynie pozytywnie na ich biznes.

>>> Czytaj też: Koronawirus na świecie: Ponad 60 tys. zmarłych; zakażonych ponad 1,1 mln

Dobrą dla gospodarki i pracowników jest wiadomość, że są branże, w których nadal jest stabilnie. Najmniejsze zagrożenie zwolnieniami eksperci z Devire odnotowują w branżach: budowlanej oraz nieruchomości - tylko 27 proc. pracodawców wskazała, że sytuacja spowodowana koronawirusem może wiązać się z redukcją zatrudnienia, a także w obszarze IT i telekomunikacji (29 proc. wskazań). - W IT praca zdalna ma dość długą tradycję. Niektóre firmy pozwalają na pracę z domu nawet przez 5 dni w tygodniu, czym zresztą kuszą pracowników również w ogłoszeniach rekrutacyjnych. Dlatego też akurat w sektorze IT nie nastąpiły jakieś szczególne zmiany. Ta branża jest wciąż stabilna, a praca zdalna w tym przypadku akurat odbywa się bez żadnych strat dla firmy - mówi Magdalena Rogóż, ekspertka ds. rynku IT ze szkoły programowania Kodilla.com.

Dodatkową analizą dzielą się eksperci Deloitte, którzy podkreślają, że okazję do wzrostu zyskały teraz e-sklepy spożywcze czy segment food tech, czyli aplikacje, dzięki którym możemy cieszyć się jedzeniem dostarczanym bezpośrednio pod drzwi. A to kolejny trybik w motorze napędzającym tworzenie rozwiązań związanych z nowymi technologiami. Ktoś musi przecież wszystkie te aplikacje budować i udostępniać. Nic dziwnego, że w ciągu ostatnich 3 tygodni wzrosła aktywność internautów związana z wyszukiwaniem informacji na temat różnego rodzaju kursów i szkoleń online, wynika z danych Kodilla.com. Dlatego szkoła uruchomiła platformę, na której są dostępne bezpłatne mini-kursy dla osób początkujących w branży IT.

- Nasze zadania oparte są na HTML i CSS, Javie czy Pythonie i kierowane są do osób początkujących. Sama platforma powstała z myślą o wszystkich, którzy chcą wykorzystać czas spędzony w domu, a zarazem obawiają się większych inwestycji i nie chcą na razie wydawać pieniędzy na rozbudowane szkolenia - podsumowuje Magdalena Rogóż.

Źródło: Kodilla.com