Modly poleciał na wyspę Guam i w przemówieniu do członków załogi lotniskowca USS Theodore Roosevelt nazwał Croziera "zbyt naiwnym lub zbyt głupim", by dowodzić okrętem. Krytykował go za dopuszczenie, iż treść jego listu z apelem do przełożonych trafiła do mediów.

Gdy Crozier przed niecałym tygodniem opuszczał pokład lotniskowca, marynarze zgotowali mu owację na stojąco, wykrzykując jego imię i nazwisko.

Nagranie z wypowiedzią Modly'ego na Guam trafiło do mediów. Demokraci domagali się jego dymisji. W poniedziałek wieczór Modly przeprosił w oświadczeniu za swoje słowa wobec Croziera.

W liście, w którym poinformował o rezygnacji wojskowy nie wspomniał o kontrowersyjnej wypowiedzi z Guam. Dymisję wojskowego przyjął już minister obrony USA Mark Esper.

USS Theodore Roosevelt jest aktualnie w porcie na Guam. Po interwencji Croziera co najmniej 1000 osób z okrętu ewakuowano na tę wyspę na Pacyfiku. Odbywają oni kwarantannę w hotelowych pokojach.

Na liczącym ponad 4. tys. członków załogi okręcie wykryto do wtorku co najmniej 230 przypadków koronawirusa. Wirus najprawdopodobniej dostał się na pokład, gdy lotniskowiec był w Wietnamie, w pierwszej połowie marca.

Władze USA wykluczają całkowitą ewakuację okrętu. Na USS Theodore Roosevelt pozostać mają osoby niezbędne do codziennej obsługi lotniskowca, w tym reaktora jądrowego, którym jest on napędzany.

Lotniskowiec jest doskonałym miejscem na transmisję wirusa, bo załoga dzieli ze sobą ciasne kajuty i codziennie korzysta z tych samych stołówek, łazienek i stanowisk pracy. Dowództwo nie jest w stanie odizolować wszystkich przypadków, a zatem wirus rozprzestrzenia się w szybszym tempie niż na lądzie.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)