W niedzielę w mediach społecznościowych znany lewicowy działacz i dziennikarz Taha Bouhafs opublikował nagrania zatrzymań policyjnych, w czasie których policjanci stosują przemoc i używają rasistowskich określeń pod adresem zatrzymanych w departamencie Seine-Saint-Denis na przedmieściach Paryża.

Policja poinformowała w poniedziałek, że ustalana jest tożsamość policjantów dokonujących zatrzymania.

Deputowany skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Eric Coquerel z Seine-Saint-Denis potępił na Twitterze zachowania policjantów, określając je jako „nie do przyjęcia”.

Tymczasem duże kontrowersje wśród policjantów i francuskich mediów budzi notatka wysłana w piątek przez szefa dyrekcji bezpieczeństwa publicznego (DDSP) w departamencie Calvados w Normandii z poleceniem, aby w czasie ramadanu ograniczyć kontrole policyjne w dzielnicach zamieszkanych przez muzułmanów.

„Nigdy nie było instrukcji mających na celu złagodzenie kontroli na żadnym terytorium Republiki (...). Interweniujemy na wszystkich terytoriach” – zapewnił sekretarz stanu w MSW Laurent Nunez.

„Jest to niezrozumiała lokalna inicjatywa, w sprawie której dyrektor generalny policji krajowej poprosił o raport” – komentują źródła w MSW, cytowane w poniedziałek przez dziennik "Le Figaro" .

„W przeciwieństwie do tego, co zostało powiedziane i powtórzone przez rząd, ta notatka dowodzi, że policja została poinstruowana, aby nie chodzić do niektórych miejsc” – powiedział dziennikowi „Le Parisien" sekretarz związku policyjnego Alliance Fabien Vanhemelryck.

W zeszłym tygodniu dochodziło do zamieszek na przedmieściach stolicy w tzw. koronie Paryża z udziałem młodych ludzi, którzy podpalali samochody i kontenery na śmieci. Patrole policji obrzucane były racami i fajerwerkami.

Cytowani przez media policjanci mówili anonimowo, że są przeciążeni i nie są w stanie równocześnie kontrolować przestrzegania kwarantanny w czasie kryzysu sanitarnego oraz prowadzić akcji na przedmieściach miast przeciwko buntującej się młodzieży.

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)