Po kilku tygodniach niepewności wiadomo już, że matury w tym roku rozpoczną się 8 czerwca, egzaminem z języka polskiego. To miesiąc później niż zwykle. Tegoroczni abiturienci mają jednak sporo pytań dotyczących rekrutacji na studia. W jakich terminach będzie się odbywać? W jaki sposób mają informować o wynikach matur? Co z dokumentami, które należy dostarczyć w wersji papierowej?

Z informacji uzyskanych od uczelni wynika, że większość z nich jest całkiem nieźle przygotowana do tego procesu, a niektóre jeszcze wykuwają ostatnie rozwiązania. Na razie przesunięcie rozpoczęcia roku akademickiego nie wydaje się konieczne. Problem mogą mieć jednak osoby, które nie zgodzą się z wynikiem egzaminu maturalnego.

źródło: DGP

Przyjmowanie dokumentów

– Zgodnie z normalnym harmonogramem zaczynamy od rekrutacji online. Składanie dokumentów zaplanowane jest z kolei dopiero na wrzesień – informuje Paweł Śpiechowicz, rzecznik prasowy Uniwersytetu Łódzkiego. I zapewnia, że będzie można przesłać je również pocztą.

Podobnie wygląda to na Uniwersytecie Warszawskim. – Zapisy na studia odbywają się elektronicznie przez system Internetowej Rejestracji Kandydatów. Na większości kierunków kandydat może przyjść na uczelnię dopiero po informacji, że został zakwalifikowany, by złożyć oryginały dokumentów – wyjaśnia Anna Korzekwa-Józefowicz, rzecznik prasowy UW. Natomiast same wyniki egzaminów dojrzałości szkoły wyższe pobierają z systemu KREM (Krajowy Rejestr Matur). Kandydaci również wprowadzają je samodzielnie do systemu rekrutacyjnego.

W SGH rekrutacja również odbywa się za pomocą systemu informatycznego, w którym kandydaci podają wyniki matury. Tam jednak muszą przejść dodatkowo pisemny egzamin z wiedzy o przedsiębiorczości. Ma się on odbywać w dużych aulach, w małych grupach, z zachowaniem dużego dystansu, środków bezpieczeństwa i zaleceń sanitarnych – deklaruje dr Piotr Karwowski, rzecznik prasowy SGH.

Dokumenty papierowe, w tym świadectwa maturalne, dostarczane będą tylko przez osoby, które się zakwalifikują. – Każdego zaprosimy na konkretną godzinę, aby uniknąć kolejek – zapowiada rzecznik uczelni.

Organizacja dodatkowych egzaminów na studia to w dobie epidemii największe wyzwanie. Dotyczą one jednak obecnie nielicznych kierunków. – Na naszej uczelni egzaminy wstępne należą do rzadkości. W ich przypadku czekamy na rozwój sytuacji związanej z epidemią. Wówczas będziemy zastanawiać się, czy całkowicie z nich zrezygnować, czy przeprowadzić online. Generalnie jednak podczas rekrutacji opieramy się na wynikach matur – mówi prof. Piotr Stec z Uniwersytetu Opolskiego.

Sprawa jest bardziej złożona w szkołach artystycznych. – Rekrutacja na naszej uczelni różni się od tej prowadzonej przez uniwersytety. Oprócz matury bardzo istotny jest bowiem tzw. egzamin talentowy, podczas którego sprawdzamy predyspozycje artystyczne do studiowania na wybranym kierunku. Nie możemy z tego egzaminu zrezygnować. Dlatego przesuwamy go na wrzesień. Dysponujemy jednocześnie sporą przestrzenią, która zapewni zdającym i egzaminatorom bezpieczeństwo – zapewnia prof. Krzysztof Polkowski, rektor ASP w Gdańsku.

Jednocześnie, jak dodaje, od czerwca do września – tak jak dotychczas – będzie prowadzona rejestracja online.

Problematyczne odwołania

Nie oznacza to jednak całkowitego braku problemów. Mogą je mieć szczególnie te osoby, które zdecydują się na odwołania.

– W wielu przypadkach korekta wyników matur na skutek wnoszonych odwołań może nastąpić już po rozpoczęciu roku akademickiego 2020/2021 – prognozuje Łukasz Kierznowski z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, ekspert w zakresie prawa edukacyjnego.

I podkreśla, że wcale nie jest to kwestia marginalna. – Według Najwyższej Izby Kontroli co czwarty zdający, który ubiega się o zmianę liczby punktów, ma błędnie ustalony wynik i w efekcie otrzymuje skorygowane świadectwo – wyjaśnia.

Obecnie wyznaczenie terminu wglądu do pracy powinno nastąpić w ciągu pięciu dni roboczych, a czas oczekiwania na wgląd to maksymalnie 14 dni. Jednak termin ten może zostać wydłużony jeszcze o dodatkowe siedem dni. W ciągu dwóch dni roboczych od wglądu, zdający może złożyć wniosek o weryfikację sumy punktów. Dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej (OKE) dokonuje weryfikacji w ciągu siedmiu dni, a w terminie 14 dni od otrzymania wniosku informuje zdającego o jej wyniku. Jak zaznacza Łukasz Kierznowski, to dość szybka procedura, ale dotyczy tylko tych przypadków, w których OKE uzna swój własny błąd. Proces może się jednak wydłużyć nawet o ponad miesiąc, gdy zdający nie będzie zadowolony z wyniku weryfikacji i zechce się odwołać do Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. – Uwzględniając czas na dostarczanie korespondencji, a nawet zakładając pospieszne działanie i dochowywanie wszelkich terminów przez organy, realne jest ustalanie nowych, korzystniejszych wyników matury w drodze odwoławczej w październiku – ocenia ekspert.

Zwraca jednocześnie uwagę, że w tym roku trzeba spodziewać się kolejek. – W normalnym terminarzu procedury te (rozpatrywanie wniosków, wglądy, odwołania) są przecież rozłożone na prawie trzy miesiące, teraz będą skumulowane w krótszym czasie – wskazuje. W konsekwencji, jego zdaniem, korygowanie wyników matur może mieć wpływ na rekrutację na studia.

– Przepisy gwarantują rekrutację uzupełniającą dla osób, które nie dostały się na wybrany kierunek, a ich wynik maturalny został następnie podwyższony. W obecnym stanie prawnym nie oznacza to jednak, że rekrutację taką uczelnia musi prowadzić po 1 października – wyjaśnia Łukasz Kierznowski.

Jak wskazuje, tacy kandydaci mogliby m.in. ubiegać się o wznowienie postępowania. – Oznacza to, że 1 października nie wszystkie uczelnie będą wiedziały, ile dokładnie osób rozpocznie studia na konkretnych kierunkach, a to przecież wywiera skutki organizacyjne czy finansowe – podkreśla.

W jego ocenie ustawodawca powinien mieć te okoliczności na względzie, projektując nowe przepisy. – Być może innego kształtu wymaga w tym roku tryb odwołania lub organizacja pracy Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych, a może konieczna będzie pod tym kątem korekta zasad rekrutacji na rok 2020/2021– sugeruje.

>>> Czytaj też: Biurokracja ważniejsza od uczniów. Wypełnianie tabelek zajmuje więcej niż przygotowanie lekcji