Ustawa o tarczy 3.0, nad którą obecnie pracuje Senat, poszerza katalog osób uprawnionych do pomocy w ramach systemu nieodpłatnego poradnictwa prawnego. Do tej pory mogły z niego skorzystać tylko osoby fizyczne oraz te, które dopiero myślały o założeniu własnej działalności gospodarczej. Teraz – na skutek poprawki zgłoszonej przez Andrzeja Kosztowniaka z Prawa i Sprawiedliwości podczas prac w komisji sejmowej – darmowa pomoc prawna i poradnictwo obywatelskie mają przysługiwać także osobie prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą.

Przypomnijmy, że ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 294) wśród licznych swoich ograniczeń związanych z dopuszczalną formą poradnictwa zakłada „poinformowanie osoby uprawnionej o obowiązującym stanie prawnym oraz przysługujących jej uprawnieniach”. Dziś ma to szczególne znaczenie, bo przedsiębiorcy (zwłaszcza ci drobni) gubią się w chaosie przepisów wprowadzanych w związku z epidemią. Sprzeczne zapowiedzi, chaos komunikacyjny i niejasne przepisy powodują, że nawet prawnicy mają problem z interpretacją poszczególnych rozwiązań zawartych w kolejnych wersjach tarczy antykryzysowej.

Warunki i wymogi

Oczywiście w formie jednoosobowej działalności gospodarczej mogą działać zarówno krawcowa, jak i firma zatrudniająca kilkadziesiąt osób, dlatego warunkiem skorzystania z opłacanego przez państwo poradnictwa jest niezatrudnianie pracowników przynajmniej w okresie poprzedniego roku oraz brak możliwości poniesienia kosztów profesjonalnego prawnika.

Tak jak w przypadku osób fizycznych wystarczy, że ubiegający się o darmową pomoc samozatrudniony złoży oświadczenie, że nie jest w stanie zapłacić za poradę prawną na rynku. Braku zatrudniania pracowników również nie trzeba wykazywać za pomocą jakichś zaświadczeń z urzędów i instytucji – wystarczy złożenie oświadczenia.

– To jest zdecydowanie bardzo dobre i potrzebne rozwiązanie, zwłaszcza w obecnej sytuacji. W Polsce prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej często jest po prostu formą zatrudnienia. Osoby reprezentujące spektrum zawodów – od sprzątaczek przez ochroniarzy i taksówkarzy po pielęgniarki i lekarzy – prowadzą działalność gospodarczą często nie dlatego, że chcą, lecz dlatego, że muszą – mówi prof. Witold Klaus z Polskiej Akademii Nauk.

Pomoc (nie)dozwolona

Co ciekawe, eksperci od lat apelowali o objęcie samozatrudnionych systemem nieodpłatnego poradnictwa. Jednak ani kolejne rządy, ani prezydent, z którego inicjatywy nastąpiła ostatnia nowelizacja ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, się na to nie zdecydowali. Jak tłumaczyli przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego, wariant przyznania nieodpłatnego poradnictwa takim przymusowym przedsiębiorcom był rozważany, ale na przeszkodzie stały obawy, że zostanie to uznane za formę niedozwolonej pomocy publicznej.

Teraz podczas dyskusji w komisji nikt takich obiekcji nie zgłaszał, a przedstawiciele rządu poparli poprawkę bez żadnych zastrzeżeń. Co więcej, poszerzenie katalogu osób uprawnionych do korzystania z nieodpłatnej pomocy – choć wprowadzane za pomocą specustawy – ma być rozwiązaniem docelowym i obowiązywać także po odwołaniu stanu epidemii i zagrożenia epidemicznego.

Eksperci są „za”

Zdaniem prof. Wojciecha Klausa wątpliwości dotyczące uznania darmowych porad za niedozwoloną pomoc publiczną mogłyby się pojawić, gdyby prawem do nich zostali objęci wszyscy przedsiębiorcy.

– Wydaje się, że redakcja przepisu, która zawęzi pomoc prawną tylko do tych przedsiębiorców, którzy rzeczywiście nie zatrudniają nikogo, nie powinna spowodować zastrzeżeń ze strony Komisji Europejskiej – uważa ekspert.

Podobnych obaw, choć z nieco innych powodów, nie ma także dr Filip Czernicki, prezes Zarządu Fundacji Uniwersyteckich Poradni Prawnych. Choć przyznaje, że argument ten faktycznie pojawiał się już na etapie prac nad ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej i potem przy okazji jej nowelizacji i jest on niezasadny.

– Objęcie samozatrudnionych pomocą prawną, czyli świadczeniem o niskiej wartości, wydaje się nie mieć charakteru niedozwolonej pomocy publicznej, bo będzie spełniać kryteria pomocy de minimis – zauważa.

Ekspert przypomina, że wielu spośród 2 mln samozatrudnionych to osoby o bardzo niskich zarobkach i borykające się z licznymi problemami prawnymi.

– Proponowane rozszerzenie właściwości podmiotowej ustawy należy więc uznać za jak najbardziej pożądane i właściwe oraz zgodne z prawem Unii Europejskiej – przekonuje dr Czernicki.

Ma nadzieję, że przepisy zostaną szybko uchwalone, a samozatrudnieni się o nich dowiedzą. – Bo to oni jako pierwsi mogą odczuć negatywne konsekwencje kryzysu – podkreśla.

I idzie krok dalej. Jego zdaniem z uwagi na gąszcz przepisów, przez które przedsiębiorcy muszą się przedzierać w kolejnych tarczach antykryzysowych, i dotyczące ich liczne wątpliwości interpretacyjne wszyscy przedsiębiorcy w trudnej sytuacji finansowej powinni w punktach nieodpłatnej pomocy prawnej otrzymać wyjaśnienia dotyczące przepisów związanych ze zwalczaniem skutków pandemii.

>>> Czytaj też: MSP raczej nie zwolnią, ale też nie zatrudnią. Połowa firm ocenia sytuację jako złą

Etap legislacyjny

Ustawa w Senacie