Szumowski podkreślił, że niepewna jest przyszłość wakacji zorganizowanych, takich, jak kolonie czy obozy, można natomiast rezerwować rodzinne wakacje w kraju.

Na uwagę dziennikarza, że w lipcu mogą być ponownie zamknięte hotele, Szumowski stwierdził, że nie może obiecać, że rząd tego nie zrobi. "Natomiast patrząc na obecną dynamikę, uważam, że prawdopodobieństwo jest niewielkie" - stwierdził.

Szef resortu zdrowia potwierdził też, że w Polsce spadła liczba zgonów w porównaniu z ubiegłym rokiem. "Ludzie zaczęli bardziej dbać o siebie, ale też przestali się spotykać i przenosić zakażenia. Z powodu mniejszego ruchu jest też mniej wypadków itd. To ta jasna strona dystansu społecznego" - zauważył.

Reklama

Pytany, czy ma żal do swojego brata o zakup maseczek od instruktora narciarstwa, odpowiedział, że nie ma. Przypomniał, że w tamtym czasie maseczki nie były w ogóle dostępne na rynku. "Już zapomnieliśmy, jaka była sytuacja. Setki umierały we Włoszech, trumny były wiezione samochodami ciężarowymi. Epidemia docierała do Polski. Organizowaliśmy więc, tak jak każdy inny kraj, logistykę zakupów. (...) Szukaliśmy każdej możliwej okazji, by te środki kupić. Cały świat szukał" - wskazał.

Na pytanie, czy 5 mln zł za maseczki kupione od instruktora narciarstwa (po tym, jak okazały się bezwartościowe) już wróciły do kasy ministerstwa, wyjaśnił, że po pierwszych deklaracjach współpracy i zwrotu środków, ostatecznie dostawca wycofał się z rozmów. Dlatego sprawa trafiła do prokuratury.

>>> Czytaj też: MZ nie chce testować milionów Polaków. Badania zawodzą, laboratoria nie spełniają wymogów