"Ten projekt ma fundamentalne znaczenie" dla koncernu - napisała Delbos. Renault wszedł już osłabiony stratami w kryzys związany z pandemią koronawirusa, która dodatkowo przyczyniła się do poważnych kłopotów koncernu.

Na razie Renault ogłosił, że likwidacja miejsc pracy ma polegać na przesuwaniu pracowników na inne stanowiska, przekwalifikowaniu ich oraz na dobrowolnych odejściach.

Koncern zatrudnia obecnie na świecie 180 tys. osób; redukcja zatrudnienia oznacza likwidację około 8 proc. miejsc pracy.

Reklama

W obawie przed zamknięciem zakładu związkowcy z CGT zablokowali w mijającym tygodniu odlewnię Grupy Renault Fonderie de Bretagne w Caudan.

Renault wraz ze swoimi japońskimi partnerami Nissanem i Mitsubishi zapowiedziało na środę przedstawienie planu dalszej strategicznej współpracy. Projekt restrukturyzacji zapowiadano już w lutym.

Dostawy samochodów w Europie spadły w kwietniu aż o 79 proc., a epidemia koronawirusa spowodowała zamknięcie fabryk koncernu oraz sieci dostawców i dilerów samochodowych.

Czterem fabrykom koncernu grozi zamknięcie: w Caudan, Choisy-le-Roi, Dieppe i Maubbeuge. We Flins produkcja zostanie wstrzymana po roku 2024, ale fabryka zostanie przekształcona i przejmie częściowo działalność zakładów w Choisy-le-Roi.

W kwietniu rząd zapowiedział przyznanie 5 mld euro pomocy dla Renault, pod warunkiem, że koncern spełni pewne warunki dotyczące wstrzymania rozbudowy zakładów za granicą oraz przestawienia się na produkcję bardziej ekologicznych samochodów, przede wszystkim elektrycznych.

Rząd ogłosił, że gotów jest zwiększyć subsydia na produkcję samochodów elektrycznych oraz finansowe wsparcie dla osób o niskich dochodach, które chcą nabyć nowe samochody, mniej zanieczyszczające środowisko.

>>> Polecamy: Elektryka? Prawdziwym przełomem będzie wodór