Wiceszefowa KE Viera Jourova, przedstawiając w Brukseli plan walki z dezinformacją związaną z koronawirusem, powiedziała, że Komisja poprosi te platformy internetowe o publikowanie comiesięcznych raportów na temat działań podejmowanych w celu zwalczania dezinformacji związanej z Covid-19.

Jak podkreśliła, jest to konieczne, bo dezinformacja w Unii Europejskiej staje się coraz bardziej powszechnym nazwiskiem. Pytana, jakie państwa stoją za jej szerzeniem w UE i świecie, wskazała na Chiny i Rosję. Jak zaznaczyła, pandemia pokazała, że koronawirus nie tylko szkodzi zdrowi obywateli UE, ale też demokracji. Stwierdziła że największe platformy internetowe powinny zrobić więcej, by zwalczać to zjawisko.

>>> Czytaj też: Otwarcie granic dla państw UE i start lotów międzynarodowych. Premier podał terminy

"Platformy internetowe podjęły już wprawdzie właściwe kroki w czasie pandemii, muszą one jednak zintensyfikować swoje wysiłki. Nasze działania są silnie osadzone w prawach podstawowych, w szczególności wolności wypowiedzi i informacji" - wskazała.

Reklama

Te raporty, których domaga się KE - mówiła Jourova - powinny informować o zasięgu dezinformacji, jej geopolitycznym pochodzeniu i grupie odbiorców, do których ta dezinformacja jest kierowana.

„Jeśli mamy dowody, nie powinniśmy obawiać się wskazywać, kto za tym stoi, i krytykować” - powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej. Podkreśliła też, że Komisja nie planuje sama decydować o tym, co jest dezinformacją na jakimś portalu internetowym i co należy usunąć, a co nie jest. "Nie chcę tworzyć ministerstwa prawdy" - powiedziała.

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell przekonywał na wspólnej konferencji, że dezinformacja w dobie koronawirusa może zabić. "Mamy obowiązek ochrony naszych obywateli przez zwracanie ich uwagi na fałszywe informacje oraz ujawnianie podmiotów stosujących takie praktyki. W dzisiejszym świecie opartym na technologii, w świecie, w którym wojownicy zamiast mieczy mają klawiatury, a ukierunkowane działania w zakresie wywierania wpływu i kampanie dezinformacyjne są uznaną bronią państw i podmiotów niepaństwowych, Unia Europejska intensyfikuje swoje działania i możliwości reakcji" - mówił.

Komisja Europejska zwraca uwagę, że w procesie walki z dezinformacją fundamentalną kwestią jest współpraca z innymi instytucjami i organizacjami, w tym Światową Organizacja Zdrowia (WHO), grupą G7, NATO i innymi. Ta współpraca, jak mówiła Jourova, doprowadziła już do zintensyfikowania wymiany informacji i działań oraz najlepszych praktyk.

KE już wcześniej reagowała na dezinformację w czasie pandemii, domagając się od platform internetowych wycofania reklam w szczególności podrobionych leków na Covid-19. W trakcie pandemii wielu konsumentów zostało wprowadzonych w błąd, przez co kupili oni nieskuteczne lub potencjalnie niebezpieczne produkty lub produkty po zawyżonych cenach. Google - jak mówiła Jourova - zablokował lub usunął ponad 80 mln reklam związanych z koronawirusem.

Jourova pochwaliła też serwis społecznościowy Twitter, który pod koniec maja uznał dwa tweety prezydenta USA Donalda Trumpa za "potencjalnie wprowadzające w błąd". Amerykański przywódca w odpowiedzi oskarżył ten portal o "mieszanie się w wybory prezydenckie". To pierwszy raz, gdy Twitter pod wpisami aktywnego na tym serwisie Trumpa zamieścił specjalne adnotacje. Posty uznane za "potencjalnie wprowadzające w błąd" dotyczyły głosowania korespondencyjnego w USA.

"Popieram reakcję Twittera na tweety prezydenta Trumpa" - powiedziała wiceszefowa KE, dodając, że tweety nie zostały usunięte, a skonfrontowane z odwołaniem do informacji. „To właśnie nazywam pluralizmem” - wskazała.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)