Zsolt Hernadi, szef węgierskiego koncernu paliwowego. Zaczął od
korzystnych inwestycji w regionie. Teraz musi bronić firmy przed wrogim
przejęciem. I od dwóch lat jest w tym skuteczny.
Wczoraj na wniosek zarządu MOL, na którego czele stoi Hernadi, akcjonariusze spółki zgodzili się ograniczyć część swych praw, by chronić firmę przed zakusami niechcianych inwestorów. To nowa odsłona w walce największej węgierskiej firmy paliwowej o zachowanie niezależności.
Tym razem chodzi o to, by zapobiec rosyjskim wpływom po tym, jak austriacki OMV bez uprzedzenia sprzedał firmie Surgutnieftiegaz 21 proc. akcji MOL. Węgrzy liczą, że tym razem – tak jak i poprzednio, gdy to Austriacy starali się o przejęcie MOL – Hernadi sobie poradzi. Ma poparcie polityków z każdej opcji. Nowy premier, tak jak i poprzedni, zapewnia, że nie chce, by MOL przestał być węgierski.
Więcej w "Rzeczypospolitej"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zobacz
|
