Świńska grypa dobija rynki

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
27 kwietnia 2009, 19:24
Przypadki świńskiej grypy to jeszcze nie pandemia, jednak rynek mocno się przestraszył. Giełda w Warszawie poszła w dół. Na wartości stracił złoty, któremu przede wszystkim zaszkodziła niepewność co do przyjęcia euro. Nieszczęścia chodzą parami. Światowy kryzys gospodarczy to jeszcze nie wszystko?

Giełda chora na grypę

Światowe giełdy ucierpiały na świńskiej grypie. Na całym świecie w dół szły akcje spółek lotniczych ze względu na obawy, że ewentualna epidemia dołoży się do ich problemów. Na giełdach towarowych w dół szły ceny produktów, które są związane z hodowlą zwierząt.

W Warszawie WIG 20 na zamknięciu sesji w poniedziałek spadł o 1,56 proc. i wyniósł 1739,79 pkt. WIG spadł o 1,11 proc. do poziomu 28005,47 pkt, mWIG40 spadł o 0,32 proc. i wyniósł 1621,76 pkt, a sWIG80 spadł o 0,78 proc. i wyniósł 8269,55 pkt.

Jak napisał w komentarzu Paweł Cymcyk, analityk AZ Finanse, po natłoku informacyjnym można było stwierdzić, że weekendowe prognozy strat 816 miliardów euro w niemieckim sektorze bankowym są czymś absolutnie nieistotnym w obliczu takiej katastrofy jak parę przypadków choroby. Najlepiej na całym zamieszaniu wychodził sektor farmaceutyczny, który cieszył się wyjątkową popularnością.

"Jeżeli dziś Amerykanie zamiast ekscytować się pojedynczymi przypadkami choroby wezmą raczej pod uwagę np. oczekiwaną zamianę rządowego długu General Motors na akcje lub też podpisanie umowy pomiędzy Chryslerem a związkami zawodowymi, to szykuje się ciężki skrócony tydzień. Wtedy dominować będą absolutne nieprzewidywalne doniesienia o możliwych ogniskach choroby i szczepionkach, a wszystko to przy niskim obrocie i urlopowo-świątecznej atmosferze" - podkreśla Paweł Cymcyk.

Analityk Xelion Łukasz Bugaj przypomina, że wirus w Meksyku zabił już ponad 100 osób i to w bardzo krótkim czasie. Takie informacje przywołują pamięć wirusa SARS, kiedy to indeksy giełdowe w obawie przed pandemią sporo traciły.

Grypa złotego i niepewność wokół ERM2

W poniedziałek słabł złoty. Około 17 za jedno euro płacono 4,5485 zł, a za dolara 3,4632 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,3134.

Analitycy TMS Brokers wskazują, że osłabienie złotego to przede wszystkim efekt problemów polskiego sektora finansów publicznych. W zeszłym tygodniu GUS podał w swoim komunikacie, że deficyt budżetowy w 2008 roku wyniósł 3,9 proc. PKB i wyraźnie przekroczył, wymagany w kryteriach konwergencji, poziom 3 proc. PKB. Deficyt polskiego sektora finansów publicznych jest więc jednym z najwyższych w regionie Europy Środkowowschodniej – na Węgrzech wynosi on 3,4 proc., natomiast w Czechach 1,5 proc. W dodatku raport Morgan Stanley przewiduje dalszy wzrost deficytu fiskalnego do poziomu 5 proc. PKB w roku bieżącym. Do tego dołożyła się wypowiedź wiceministra finansów Ludwika Koteckiego, który powiedział jasno - przystąpienie do ERM II w pierwszej połowie 2009 r., jest w obecnych warunkach niemożliwe. Z drugiej strony, jeśli Polska chce przyjąć euro w 2012 r., przystąpienie do mechanizmu kursowego powinno nastąpić jeszcze przed końcem roku bieżącego.

Analitycy TMS Brokers wskazują na wpływ świńskiej grypy także na rynek walutowy. Spadały notowania eurodolara uważanego za barometr nastrojów na światowych giełdach, wskazujący poziom awersji do ryzyka. O godzinie 16:30 kurs EUR/USD kształtował się na poziomie 1,3130 (wobec 1,3300 w piątek). Na pogorszenie się nastrojów inwestycyjnych wpłynęły obawy związane z tzw. świńską grypą, które uderzyły przede wszystkim w notowaniach spółek lotniczych. Inwestorzy obawiają się również, iż ewentualny rozwój epidemii spowolniłby proces wychodzenia globalnej gospodarki z recesji.

Analityk DM BOŚ Marek Rogalski w wypowiedzi dla ISB wskazuje, że wyprzedaż złotego to przede wszystkim rozczarowanie zagranicznych inwestorów możliwymi opóźnieniami w programie konwergencji (harmonogramie przyjęcia euro), będącymi wynikiem pogarszającej się sytuacji budżetowej. Druga to wciąż nieśmiertelny, choć już zanikający temat rozliczeń opcji walutowych, który zwyczajowo kumuluje się w ostatnich dniach miesiąca" - wymienił Rogalski.

Dodał jednak, że trzecim czynnikiem jest lęk przed epidemią ‘świńskiej grypy'. Zaznaczył, że obecnie trudno ocenić znaczenie tego czynnika, jednak globalni inwestorzy wolą dmuchać na zimne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj