Wall Street pogrzebała wysiłki byków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 września 2009, 20:03
Ostatnia sesja w tym kwartale upływała na naszym rynku pod znakiem odrabiania strat po wczorajszej przecenie. Pomagały nam dobre nastroje na europejskich giełdach. Sielanka skończyła się jednak, gdy napłynęły kiepskie dane z amerykańskiego rynku pracy.

Sprawę przypieczętował gorszy niż się spodziewano odczyt wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie Chicago.

Polska GPW

Na naszym parkiecie dzień zaczął się dość optymistycznie. Trudno się dziwić - przecież we wtorek niedźwiedzie trochę przesadziły z tym spadkiem, więc trzeba było odreagować. Ale łatwo nie było. Z początkowego wzrostu indeksu największych spółek o 0,6 proc. już po kilku minutach zostało niewiele. Rynek trzymał się na plusie głównie dzięki 1 proc. zwyżce ceny akcji KGHM. Momentami do jego obrony włączały się papiery Telekomunikacji Polskiej. Po ponad 1 proc. zyskiwały walory BRE i BZ WBK, ale PKO i Pekao wyglądały znacznie gorzej, z trudem utrzymując się nad kreską. Po niewielkiej zwyżce na otwarciu, walory PKN w ciągu kilkunastu minut zostały przecenione o prawie 2 proc. i to pomimo wzrostu cen ropy naftowej. Później było już tylko lepiej. Tym razem korzystaliśmy z poprawy nastrojów w Europie. Około południa WIG20 zyskiwał ponad 1,3 proc. Spore straty z wtorkowej sesji zaczęły odrabiać Pekao i PKO.

Po spadkowym początku sesji za oceanem sytuacja się radykalnie zmieniła. WIG20 stracił ostatecznie 0,44 proc., WIG zniżkował o 0,43 proc. Wskaźnik średnich spółek obronił się przed przeceną tracąc jedynie 0,08 proc., a sWIG80 spadł o 0,83 proc. Obroty wyniosły 1,89 mld zł.

Giełdy zagraniczne

Inwestorzy za oceanem nie mogą się zdecydować, czy reagować silniej na dobre, czy na złe dane. W efekcie rynek jest dość rozchwiany, ale skala zmian niezbyt duża. Można się spodziewać, że będzie tak i w najbliższych dniach, bo choć ważnych informacji będzie sporo, to prawdopodobnie jedne będą trochę lepsze, a inne trochę gorsze. W każdym razie poniedziałkowa silna zwyżka została wczoraj nieco skorygowana, ale ruch ten nie dał żadnych wskazówek na najbliższą przyszłość.

Nie znaleźli ich też inwestorzy w Azji. Sytuacja na tamtejszych rynkach była dość zróżnicowana, wygląda więc na to, że każdy zajął się swoimi problemami. W Hong Kongu indeks tracił 0,7 proc., na Tajwanie zyskiwał ponad 1 proc. W Korei spadek sięgał 1 proc., w Bombaju wskaźnik wzrósł o 1,22 proc. Po serii spadków niewielką poprawę odnotowano w Japonii i Chinach. Nikkei zwyżkował o 0,33 proc., Shanghai B-Share o 0,35 proc., a Shanghai Composite o prawie 0,8 proc. Te ruchy nie przyniosły jednak żadnych istotnych zmian w obrazie rynku.

Parkiety w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od wzrostów o 0,3 proc. Londyński FTSE zyskiwał 0,1 proc. Na pozostałych giełdach również przeważały zwyżki. Przodowały w nich parkiety naszego regionu, w tym najmocniej dotknięte wczorajszą przeceną Budapeszt i Warszawa, ale także Praga i Bukareszt. W końcówce sesji optymizm zgasł za sprawą spadków na Wall Street.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Gold Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj