Główne powody to tendencje zarysowujące się w notowaniach walut oraz kryzys gospodarki amerykańskiej.

„Gospodarka USA pogorszy się do 2011 roku wskutek nadmiernej konsumpcji i i konsekwencji bańki finansowej. Dolar nie przestanie spadać, dopóki nie nastąpi zmiana globalnego systemu walutowego” – twierdzi Daisuke Uno z trzeciego największego banku Japonii. 

W zeszłym tygodniu dolar spadł do najniższego poziomu wobec jena od roku, gdy rekordowe pożyczki rządu USA i utrzymujące się w pobliżu zera stopy procentowe, zmniejszyły popyt na amerykańska walutę. Dolar Index, który monitoruje zachowania “zielonego” wobec walut sześciu największych partnerów handlowych USA, stracił 15 proc. w stosunku do szczytu tegorocznych notowań I w czwartek wyniósł 75,211, czyli najmniej od sierpnia 2008 roku.

“Nie możemy juz dłużej wstrzymywać wielkiej fali słabości dolara” – mówi Uno, który po bankructwie banku Lehman Brothers w zeszłym roku prawidłowo przewidział, że dolar spadnie poniżej progu 100 jenów, a indeks Dow Jones Industrial Average stoczy się poniżej bariery 7000 punktów. I dodaje, że „nie będzie dolnej granicy spadku, nawet skoordynowane interwencje nie przyniosą skutku”.

Chiny, Indie, Brazylia i Rosja wezwały w tym roku do zastąpienia dolara w roli głównej waluty rezerwowej. Ossein Ghazavi, wiceszef banku centralnego Iranu poinformował w połowie września, że euro wyprzedziło dolara, jako główna waluta w zagranicznych rezerwach Iranu.