Piasecki: Protekcjonizm na kryzys

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 lutego 2010, 09:19
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki/Forsal.pl
To nie będzie decyzja biznesowa. Uruchomienie produkcji nowej generacji Fiata Pandy we Włoszech, a nie w Polsce z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu.

>>> Polecamy: Włosi chcą nam zabrać produkcję nowej pandy

Niestety, to jeden z objawów schorzenia, które znów rozpleniło się w kryzysowych dla Europy czasach, a któremu na imię protekcjonizm. Włochy chcące na siłę zatrzymać u siebie fiatowską produkcję nie są tu zresztą wyjątkiem. Dość przypomnieć skuteczny sprzeciw francuskich władz, kiedy Renault wpadł na pomysł, by model Clio produkować w Turcji. Ciekawe, jak na tym wyjdzie fiat. Pewnie doraźnie mu to się jakoś opłaci, pozwoli bowiem przełknąć Włochom zamknięcie fiatowskiej fabryki na Sycylii, która powstała kilkadziesiąt lat temu tylko z jednego powodu: socjalnego. A potem zobaczymy...

Potraktujmy jednak nieco na wyrost ruch fiata jako suwerenną decyzję prywatnego koncernu. I zastanówmy się, jaka z tego nauka dla nas. Oczywiście – protekcjonizm w wydaniu włoskim czy francuskim ma bardzo krótkie nogi. Nasz problem tkwi gdzie indziej. W realnym rozwiązywaniu problemów biznesu. Wszelkich: prawnych, biurokratycznych, podatkowych, infrastrukturalnych, i tak dalej. Naprawdę nie trzeba dosypywać kasy tak jak Włosi, żeby nasza gospodarka była silniejsza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj