Rosyjski rząd jest znacznie skromniejszy w prognozach. Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego oczekuje, że PKB Rosji w b.r. wzrośnie tylko 4 proc., a w 2011 r. - 3,5 proc. Podobnie przewiduje minister finansów, podczas gdy szef banku centralnego nie wyklucza nawet 5 proc. Wszystko po spadku PKB Rosji w 2009 r. o 7,9 proc. Praktycznie wszyscy ekonomiści wierzą, że mimo katastrofalnych wyników w ub. roku gospodarka rosyjska zaczęła ożywać w II połowie 2009 r. Ale opinie na temat, czy będzie kontynuować ów trend w tym roku, są podzielone.

>>> Czytaj też: Rosja - największa potęga gazowo-naftowa na świecie

Pod koniec kwietnia, Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego poinformowało, że wzrost PKB w I kwartale 2010 r. był wyższy o 0,6 proc. w porównaniu z IV kwartałem 2009 r. Niektórzy ekonomiści uznali to za dowód odzyskiwania wigoru, a inni - jak spowolnienie lub nawet niewielki ruch w dół.

Analitycy Banku Nordea należą do pierwszej grupy i ich scenariusz krótkoterminowy jest dość optymistyczny:
"... W tym roku widzimy dość silnego ożywienia w gospodarce, które wsparły przywrócenia pokoju i ożywienia popytu wewnętrznego" - piszą analitycy Banku. Oczekują, że we wzrost PKB w 2010 r. będzie miała wymierny wkład rosnąca szybko klasa średnia, co w sumie zwiększy popyt gospodarstw domowych.

Jednak w dłuższej perspektywie prognozy nie są już tak jasne. Wciąż za dużo jest „nierozwiązanych problemów” w gospodarce rosyjskiej, jak i "słabych" stron. Szczególnie mało prawdopodobny jest w Rosji szybki wzrost z inwestycji, ponieważ warunki na rynkach kredytowych są nadal trudne. W tej kwestii w najbliższych kilku lat wiele będzie zależeć od zdolności systemu bankowego, który mocno ucierpiał w wyniku kryzysu.

Reklama

Słaba gospodarka, wysoki koszt kredytów i niska inflacja umożliwiły Bankowi Rosji stopniowe obniżanie podstawowych stóp procentowych w 2009 r. Jednakże oczekiwania wysokie ryzyko inflacji w II połowie br. zmusiły władze do rozmów o potrzebie zaostrzenia polityki pieniężnej.

Po ostatniej redukcji stawki refinansowania 30 kwietnia br. do 8 proc. bank centralny ostrzegł, że nawet jeśli w dalszym ciągu będzie spadać inflacja, to dalsze obniżenie stóp wymagać będzie "bardziej szczegółowej analizy niż kiedykolwiek wcześniej”. Analitycy zinterpretowali to jako ostrzeżenie, że bank centralny przestał lub zamierza zakończyć cykl obniżek stawek. Jednak Bank Nordea uważa, że niski poziom inflacji, który szacuje na 7 proc. w ujęciu rocznym, pozwoli bankowi centralnemu co najmniej raz obniżyć stopy procentowe w II połowie br.