Robinson: Ryzyko powraca mimo obniżenia ratingu Portugalii

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 lipca 2010, 11:18
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
I znów jojo — wczorajsza sesja na rynkach walutowych to początkowe spadki euro po podwójnym obniżeniu ratingu portugalskiego długu przez agencję Moody’s i niejednoznacznych wynikach niemieckiego badania ZEW — nastroje gospodarcze okazały się lepsze, ale aktualny stan gospodarki jest gorszy od spodziewanego. Wspólna waluta spadała aż do 1,2522, jednak wkrótce nastąpiło odbicie związane z udaną aukcją greckich długów, informacjami o zainteresowaniu Chin aukcjami hiszpańskimi, a także bardziej obiecującymi przeciekami dotyczącymi wyników stress testów unijnych banków.

Na tle pozostałych walut lepiej radził sobie również funt szterling — dzięki dobrym danym o inflacji CPI w Zjednoczonym Królestwie, kolejnym jastrzębim komentarzom jednego z członków Komitetu Polityki Pieniężnej Banku Anglii, Andrew Sentance’a i uruchamiającym się stop-lossom, para przebiła techniczne poziomy oporu. Dane ze Stanów Zjednoczonych nadal były raczej słabe, przy czym zarówno wskaźnik optymizmu małych przedsiębiorstw, jak i wskaźnik nastrojów gospodarczych okazały się gorsze od prognoz, podczas gdy deficyt handlowy Stanów wzrósł w maju do 42,3 mld USD z kwietniowego poziomu 40,3 mld USD. Indeks dolara amerykańskiego stracił 1,4%, odnotowując najniższy poziom od maja — obecnie opiera się na 100-dniowej średniej kroczącej.

Wzrost apetytu na ryzyko został potwierdzony dobrymi wynikami Intela opublikowanymi po zakończeniu sesji na Wall Street, która była wczoraj niezwykle podekscytowana wspaniałymi rezultatami uzyskanymi przez największego na świecie producenta aluminium, firmę Alcoa — w takim właśnie kontekście zaczął rosnąć apetyt na ryzyko w Azji. Oliwy do ognia dolał Singapur, publikując dane o astronomicznym wprost wzroście PKB — gospodarka wyspy wzrosła o kolosalne 26,0% kwartał do kwartału i 19,3% rok do roku, zawstydzając twórców i tak już bardzo optymistycznych prognoz. Taki rozwój sytuacji spowodował, że singapurskie władze zdecydowanie zrewidowały w górę prognozy całoroczne (do 13 – 15% z wcześniejszych 7 –9%), a wygląda na to, że nawet przy płaskim wykresie wzrostu PKB w drugim półroczu Singapurowi uda się w tym roku wyprzedzić Chiny. Wzrostowi dopomógł z pewnością wyższy eksport — czerwcowe dane mówią o 28,7% rocznego wzrostu, chociaż dane miesięczne już po raz drugi pokazują spadki.

Jeżeli chodzi o dane, Europa zwróci dziś uwagę na brytyjskie dane o bezrobociu, a także inflację CPI w strefie euro i informacje o produkcji przemysłowej, podczas gdy inwestorzy północnoamerykańscy z niecierpliwością oczekują danych dotyczących liczby wniosków o kredyty hipoteczne w Stanach Zjednoczonych, cen importowych, sprzedaży detalicznej oraz zapasów przedsiębiorstw. Należy również pamiętać o jutrzejszych danych z Chin — podane zostaną informacje o PKB w II kwartale oraz czerwcowym indeksie cen dóbr produkcyjnych PPI, inflacji CPI, produkcji przemysłowej oraz sprzedaży detalicznej. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj