Robinson: Mimo kiepskich prognoz Fed chce utrzymać obecny poziom bilansu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 sierpnia 2010, 11:13
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Nerwowa sytuacja przed posiedzeniem FOMC pomogła utrzymać pozycję dolarowi, podczas gdy funt brytyjski odnotował największy spadek po publikacji kiepskich danych o cenach domów wg RICS.

Parowanie pozycji w obawach przed brakiem jakichkolwiek nowych komentarzy ze strony Fedu okazało się kluczowym czynnikiem wpływającym na ostrożne podejście inwestorów, lecz jak się okazało wszystkie te działania były niepotrzebne. Fed obniżył swoją prognozę dla gospodarki w odniesieniu do czerwca, a zwalniający wzrost gospodarczy wydaje się zmuszać ich do podjęcia działań. Fed zdecydował się na utrzymanie dotychczasowego poziomu aktywów poprzez reinwestowanie wpływów ze spłaty zobowiązań z tzw. „agency debt”, czyli obligacji organizacji wspieranych przez rząd USA oraz długoterminowych „agency MBS”, czyli wierzytelności zabezpieczonych hipoteką, gwarantowanych przez jedną z organizacji lub przedsiębiorstw kontrolowanych przez rząd amerykański (z 2- do 10-letnimi terminami zapadalności).

Rynek zareagował zgodnie z oczekiwaniami – niższe oprocentowanie w USA, zwyżkujące obligacje skarbowe oraz ponowne osłabienie dolara. Z pozostałych danych z USA mamy produktywność w sektorze pozarolniczym, która spadła w drugim kwartale o 0,9% kw/kw, po tym jak skorygowano wzrost w pierwszym kwartale do 3,9%. Jednostkowy koszt robocizny wzrósł po raz pierwszy od roku, osiągając 0,2% w skali rocznej, podczas gdy poziom zapasów hurtowych wzrósł jedynie o 0,1% wobec oczekiwanych 0,4%. Pod koniec sesji giełda na Wall Street odrobiła straty, kończąc dzień o 0,6% niżej na S&P (obecnie indeks ten znajduje się pomiędzy 100- i 200-dniową średnią kroczącą) oraz o 1,24% niżej na Nasdaq. Indeks dolarowy spadł w kierunku 200-dniowej średniej kroczącej.

Po otwarciu sesji azjatyckiej dolar amerykański w gruncie rzeczy powrócił do poprzednich poziomów, a początek w Azji nie cechował się dużą skłonnością do ryzykowania, ponieważ rynki zareagowały na artykuł w FT mówiący o tym, że chiński regulator bankowy nakazał tamtejszym bankom rozliczyć się z kredytów pozabilansowych o wartości około 2,3 biliona yuanów. To mogłoby postawić niektóre z tych instytucji w trudnej sytuacji jeżeli chodzi o współczynniki kapitałowe. Druga seria lipcowych chińskich danych nie wywołała żadnej reakcji. Kluczowe liczby okazały się bardzo bliskie poziomom, o których chodziły słuchy już wczoraj. Jedyną reakcją na publikacje była lekka zwyżka walut z grupy ryzyka.

Na początku sesji w Europie mamy poziom bezrobocia w Wielkiej Brytanii oraz kwartalny raport Banku Anglii o inflacji. Sesja północnoamerykańska to z kolei dane handlowe z Kanady i USA. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj