Fundusze obligacji: Obligacyjna hossa może się wkrótce skończyć

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 sierpnia 2010, 06:33
obligacje
Dzięki dużemu spadkowi rentowności obligacji w sierpniu można było zyskać nawet ponad 4 proc. w trzy tygodnie. Ryzyko inwestycji w obligacje staje się jednak coraz większe. Analitycy wieszczą rychłe odwrócenie się tendencji na rynku długu - hossa może się niebawem skończyć. /DGP
Dzięki dużemu spadkowi rentowności obligacji w sierpniu można było zyskać nawet ponad 4 proc. w trzy tygodnie. Ryzyko inwestycji w obligacje staje się jednak coraz większe. Analitycy wieszczą rychłe odwrócenie się tendencji na rynku długu - hossa może się niebawem skończyć.

Liderem pod względem osiągniętych zysków jest fundusz Allianz Obligacji, którego wycena wzrosła o 4,06 proc. – Średnia stopa zwrotu wyniosła w sierpniu jak dotąd 1,3 proc. To dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w normalnych warunkach fundusze obligacji wypracowują średniorocznie stopę zwrotu w wysokości około 5 proc. – mówi Michał Duniec, analityk z firmy Analizy Online.

Zwraca on uwagę, że fundusze obligacji notują wysokie stopy zwrotu już od dłuższego czasu. – Ostatni spadek rentowności dodatkowo poprawia wyniki funduszy dłużnych. W ciągu ostatnich 12 miesięcy średnia stopa zwrotu wyniosła 7,7 proc, a w ciągu 24 miesięcy 17,6 proc. – mówi.

Fundusze obligacyjne poprawiają wyniki, bo w sierpniu rentowności polskich obligacji spadły o 20 – 50 pkt bazowych. Najbardziej w przypadku papierów dziesięcioletnich: z 5,88 proc. na początku sierpnia do 5,41 proc. obecnie.

– Polskie obligacje teraz znów dają bardzo dużo zarobić, choć niektórzy zarządzający już kilkakrotnie sygnalizowali, że hossa na rynku długu powoli będzie się kończyć. Dlatego inwestycja w fundusze obligacji miała przestać być atrakcyjna – mówi Michał Duniec. Dodaje jednak, że kupowanie dziś jednostek uczestnictwa w takich funduszach wiąże się ze sporym ryzykiem. – Mamy obecnie bardzo wysokie wyceny i bardzo wysokie stopy zwrotu, dlatego rozpoczynanie inwestycji w takich warunkach wydaje się już nieatrakcyjne – mówi.

Ryzyko jest tym większe, że analitycy wieszczą rychłe odwrócenie się tendencji na rynku długu. – Każdy wzrost rentowności obligacji niemieckich będzie powodował podobny ruch na polskim rynku. W tej chwili w Niemczech nastąpiło chyba przereagowanie. Dochodowość tamtych papierów jest nienaturalnie niska – mówi Arkadiusz Urbański, analityk Pekao.
Rentowność niemieckiej obligacji dziesięcioletniej to dziś 2,13 proc. Jeszcze cztery tygodnie temu było 2,77 proc. Ekonomiści są zdania, że nie ma powodów, aby rentowności były tak niskie: niemiecka gospodarka ma się nieźle, więc inwestorzy nie powinni szukać bezpiecznej przystani na rynku długu.

– Rentowność w Niemczech jest niższa niż w USA. To nieracjonalne. Aż prosi się o korektę – mówi Arkadiusz Urbański. Jeśli nastąpi, dochodowość polskich papierów też pójdzie w górę. Zdaniem rozmówcy „DGP” prawdopodobny scenariusz to wzrost rentowności dziesięcioletnich obligacji do 5,80 proc. do końca roku.

– Jednak z drugiej strony na rynku jest w tej chwili dużo gotówki. Zaangażowanie inwestorów z zagranicy jest największe w historii. Może się okazać, że nie będzie komu sprzedawać, a wówczas niskie rentowności utrzymywałyby się przez dłuższy czas. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza oceniam w tej chwili na 30 proc. – mówi Arkadiusz Urbański.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj