Przeciętny Polak pracuje tygodniowo 40,7 godz., czyli więcej, niż przewiduje kodeks pracy – wynika z danych Eurostatu. Znacznie mniej czasu od nas na pracę poświęcają praktycznie wszyscy inni członkowie UE – Francuzi (średnio 38 godzin), Niemcy (35,7 godz.), Brytyjczycy (36,6 godz.) i Holendrzy (zaledwie 30,6 godz.). Niestety, fakt że spędzamy w pracy więcej czasu niż inni, nie oznacza, że lepiej od nich pracujemy. Mimo, że nasza wydajność rośnie w tempie 2 – 3 proc. rocznie, jesteśmy jednym z najmniej produktywnych krajów w Europie.

Niska motywacja

>>> Czytaj też: Zachodnie gospodarki cierpią z powodu ostrego spadku wydajności pracy

W czasie jednej godziny pracy Polacy wypracowują przeciętnie niecałe 8,8 dolara PKB per capita, podczas gdy Duńczycy ponad 23 dol., a najmniej pracowici w Unii Holendrzy prawie 30 dol. Zdaniem samych szefów winna jest temu m.in. niska motywacja Polaków. Z Europejskiego Badania Przedsiębiorstw wynika, że uskarża się na to co piąta działająca u nas firma. Jednocześnie przyznają, że szczególnie mocno spadek motywacji odczuwalny był podczas minionego kryzysu. – Gdy na początku ubiegłego roku spadły zamówienia, musieliśmy ciąć zatrudnienie. Ci, którzy zostali, byli zestresowani i ich motywacja wyraźnie spadła. W tym roku jest już znacznie lepiej – mówi nam jeden z małopolskich przedsiębiorców, którego firma zajmuje się produkcją odzieży.

>>> Czytaj też: Ryszard Bugaj: Rynek pracy powinien być optymalnie elastyczny, a nie maksymalnie elastyczny

Reklama

Jego opinię potwierdzają statystyki międzynarodowej organizacji Conference Board. Wynika z nich, że o ile w 2006 roku wydajność pracy podskoczyła o 3,1 proc. to w latach 2008 – 2009, gdy odczuliśmy spowolnienie gospodarcze, wzrost skurczył się do 1,4 proc. W tym roku możemy liczyć na wzrost rzędu 2,6 proc. To więcej niż Niemcy (1,3 proc.) czy Brytyjczycy (1,9 proc.), ale ciągle za mało, aby dogonić ich pod względem wydajności na przestrzeni kilku najbliższych lat. Na to potrzebowalibyśmy nawet kilkunastoprocentowych wzrostów w skali roku.

Złe przepisy

– Mamy absurdalny i przerysowany kodeks pracy – uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem wymusza on pracę po osiem godzin, choć są sytuacje, w których pracownik mógłby skorzystać z wolnego bez szkody dla firmy i w tym czasie np. zwiększyć swoją motywację. Sadowski dodaje, że Polacy zatrudnieni w przedsiębiorstwach na Zachodzie są bardziej wydajni, niż pracujący na podobnych stanowiskach w kraju. – Tamtejsze firmy nie mają tylu problemów choćby z biurokracją – mówi Sadowski.

A pracując wydajniej, mogą sobie pozwolić na skracanie czasu pracy. Od 2001 roku Łotysze zyskali trzy godziny wolnego, Duńczycy 2,5 godziny, Holendrzy godzinę. My zaledwie12 minut.

Czas i wydajność pracy Europejczyków / DGP