Przasnyski: Na giełdach nieco spokojniej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 lutego 2011, 18:26
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Czwartkowe obawy przed większą korektą na razie przygasły. Sytuacja jednak wciąż jest niepewna. Czynników wzmagających tę niepewność nie brakuje.

Piątkowa sesja na warszawskim parkiecie przyniosła uspokojenie nastrojów. Nienajlepszy początek notowań, w trakcie którego główne indeksy zniżkowały o 0,1-0,2 proc., a WIG20 w pierwszych minutach znalazł się nieznacznie poniżej 2700 punktów, nie tylko nie zdeprymował byków, ale wręcz zmobilizował je do obrony tego psychologicznego poziomu. Odbicie się od niego doprowadziło wskaźnik 15 punktów w górę, czyli o 0,3 proc. powyżej czwartkowego zamknięcia. Utrzymanie się w tych okolicach nie było jednak łatwe i jeszcze przed południem indeks ponownie znalazł się pod kreską. Kolejne próby zwyżki kończyły się podobnie. Poziom 2717 punktów okazał się nie do przejścia. Udało się to dopiero w końcówce notowań.
W pierwszych godzinach handlu liderami wzrostów były akcje Lotosu, rosnące o 1,7 proc. i Tauronu, zyskujące 1 proc.

Szybko jednak roztrwoniły ten dorobek, a ich miejsce zajęły kolejne lokomotywy. Walory PKN Orlen szły w górę wczesnym popołudniem o ponad 2 proc., a papiery KGHM rosły o 1,5 proc.. Duet ten wspierały walory PKO zwyżkujące o 1 proc. Przeciwwagę stanowiły akcje Pekao, tracące 1,5 proc. i spadające o ponad 1 proc. papiery Telekomunikacji Polskiej.
Na europejskich parkietach dziś inwestorzy starali się przynajmniej częściowo korygować swoje niedawne decyzje. Najmocniej przeceniane w czwartek indeksy w Atenach, Budapeszcie i Moskwie dziś odrabiały straty, choć udało się im to jedynie w niewielkiej części. BUX zyskiwał po południu 0,8 proc., RTS rósł o 0,8 proc. a wskaźnik w Atenach o 0,2 proc. Nieznacznie pod kreską przez większą część dnia pozostawały wskaźniki w Paryżu i Frankfurcie, którym czwartek udało się zakończyć na niewielkim plusie. Trudno powiedzieć, że sprawiedliwości stało się zadość, bo na rynku nie o sprawiedliwość chodzi, ale wniosek o chwiejności nastrojów jest w pełni uzasadniony.

W czwartek niewiele było informacji mogących wpłynąć na decyzje inwestorów, zaś te które się pojawiły, raczej do optymizmu nie skłaniały. W Wielkiej Brytanii ceny producentów wzrosły w styczniu o 4,8 proc., więc inflacja staje się tam coraz większym problemem. Na tapetę wracają też kłopoty państw europejskich, głównie za sprawą spadku cen portugalskich obligacji. Nie słabnie też napięcie w Egipcie, gdzie dobrym wyjściem nie jest ani pozostanie Hosni Mubaraka na stanowisku, ani rezygnacja z niego. Coraz większe są obawy, że tę patową sytuację rozwiąże armia.

Dane o amerykańskim deficycie handlowym okazały się zgodne z oczekiwaniami, nie zaskoczył także odczyt wskaźnika nastrojów konsumentów za oceanem, więc te informacje nie sprowokowały inwestorów do reakcji. W pierwszych minutach handlu na Wall Street indeksy spadały po około 0,2 proc. Gdy po dwóch godzinach poszły w górę, większość indeksów na giełdach europejskich znalazła się nad kreską.

WIG20 zakończył dzień zwyżką o 0,78 proc., WIG wzrósł o 0,65 proc., mWIG40 o 0,43 proc., a sWIG80 o 0,54 proc. Obroty wyniosły niecały miliard złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj