Dodał, że chodzi o to, by dobór trybów i terminów miał ścisły związek z możliwością uzyskania najkorzystniejszych warunków transakcji i zapewnił w przyszłości stabilny rozwój spółek. "Ważne jest np. ustabilizowanie wyników finansowych w tych zakładach czy zaawansowanie procesów konsolidacyjnych i restrukturyzacyjnych" - powiedział.

Wiceminister wyjaśnił, że w przypadku zakładów azotowych ZAK w Kędzierzynie-Koźlu Skarb Państwa chce porozumieć się w sprawie sprzedaży ponad 40 proc. akcji tej spółki z większościowym jej akcjonariuszem - Zakładami Azotowymi w Tarnowie. "Chcemy spróbować dokończyć konsolidację tych dwóch firm i nie uruchamiać osobnego procesu" - podkreślił. Zaznaczył, że gdyby ZA Tarnów nie były zainteresowane przejęciem ZAK, to wówczas resort zaprosi inwestorów do negocjacji w sprawie sprzedaży akcji ZAK. Ministerstwo będzie mogło też wystawić wspólnie swoje akcje w obu firmach: Kędzierzyna razem z Tarnowem. Leszkiewicz dodał, że MSP zleci oszacowanie wartości obu pakietów akcji przez doradcę prywatyzacyjnego w najbliższych tygodniach.

Wiceminister skarbu zwrócił uwagę, że w 2010 r. nastąpiło ożywienie na rynku chemicznym. Jak podkreślił, w porównaniu z 2009 r. w Zakładach Azotowych Puławy wzrosły przychody w sektorach nawozów i chemii odpowiednio o 8,8 proc. i 13,4 proc. W przypadku ZA Tarnów wzrosły przychody w segmencie nawozy i tworzywa o 11,5 proc. i 58 proc. Z kolei wzrost przychodów w Zakładach Chemicznych Police wyniósł w przypadku nawozów - 42 proc., a w segmencie bieli tytanowej - 7,3 proc.

"W większości spółek chemicznych widać poprawę wyników operacyjnych, finansowych, a także dotyczących sprzedaży. MSP chce wykorzystać wszystkie pozytywne tendencje, które w ostatnich 12 miesiącach wystąpiły w branży chemicznej i stworzyły nowe perspektywy dla inwestorów, a które w najbliższych miesiącach powinny się umacniać" - powiedział.

Według wiceministra skarbu, ZA Puławy muszą teraz udowodnić rynkowi i inwestorom, że przejęcie w tym tygodniu Gdańskich Zakładów Nawozów Fosforowych miało uzasadnienie biznesowe. "Dopiero wówczas można zaproponować akcje Puław inwestorom" - powiedział. "Wszystko wskazuje na to, że rynek dobrze przyjmuje ten proces i będzie on miał pozytywne znaczenie dla potencjalnych inwestorów" - zaznaczył.

Reklama

Leszkiewicz poinformował, że prywatyzacja Zakładów Chemicznych Police, a także Ciechu zależy od prowadzonej w tych spółkach restrukturyzacji. "Wrzesień powinien być najlepszym momentem do uruchomienia prywatyzacji tych firm" - powiedział.

W Ciechu - jak zaznaczył wiceminister - nie jest obecnie możliwa sprzedaż wszystkich akcji ze względu na lock-up, czyli zobowiązanie głównych udziałowców do niesprzedawania walorów do 7 września br. "Ciech przed ewentualnym zaoferowaniem inwestorom, powinien zrealizować jeszcze kilka elementów związanych z restrukturyzacją. Mam na myśli nowe inwestycje np. w Sarzynie, ustabilizowanie sytuacji w Zachemie oraz dokończenie drobnych projektów dezinwestycyjnych (wyjście z inwestycji -PAP). To dopiero podniesie w sposób znaczący wartość spółki" - powiedział.

"Z kolei Police powinny pokazać rynkowi, że wychodzą z dołka i warto w tę spółkę zainwestować. Trzeba pamiętać, że spółka ma 150 mln zł długu w bankach, 150 mln zł pożyczki od Agencji Rozwoju Przemysłu, a także około 100 mln zł długu wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Spółka prowadzi ponadto negocjacje ze stroną społeczną w sprawie zakładowego układu zbiorowego oraz restrukturyzację relacji biznesowych w grupie" - powiedział. Jego zdaniem efekty działań restrukturyzacyjnych będą kluczowe dla potencjalnych inwestorów.

Wiceminister zapowiedział, że resort skarbu czeka do 5 maja na oferty wstępne od inwestorów w sprawie kupna Zakładów Chemicznych Rudniki koło Częstochowy. Z kolei termin składania ofert wstępnych na nabycie akcji spółki Azoty - Adipol w Chorzowie, jednej z najstarszych firm branży chemicznej w Polsce, mija 12 maja.

Leszkiewicz zwrócił uwagę, że w Unii Europejskiej trwa dyskusja o emisji CO2.

Komisja Europejska przyjęła w środę zasady obliczania liczby darmowych pozwoleń na emisję CO2 w przemyśle w latach 2013-2020. Wyznacznikiem będą tzw. benchmarki, czyli emisje przy użyciu najnowocześniejszych technologii dostępnych w całej UE (a nie w poszczególnych krajach).

"Nasz przemysł oparty jest na węglu. W związku z tym Polska może ponosić dodatkowe opłaty, bo będzie potrzebowała dodatkowych praw do emisji. Chcemy np. we współpracy z Ministerstwem Środowiska i resortem gospodarki, podczas polskiej prezydencji, poruszyć ten temat" - powiedział.

Ocenił, że ostateczne przesądzenia w obszarze emisji CO2 i np. podatku akcyzowego od gazu też będą miały znaczenie dla zainteresowania ze strony potencjalnych inwestorów. "Stąd najbliższe miesiące przed zaoferowaniem podmiotów inwestorom, chcemy poświęcić na to, by starać się o korzystniejsze rozwiązania dla polskiej chemii" - powiedział wiceminister skarbu.