Gorsze dane makro spowodowały również rewizję nastawienia rynku względem kolejnych posunięć banków centralnych w kwestii stóp procentowych. Szczególnie w przypadku EBC, po którym rynek oczekiwał kontynuacji zacieśniania polityki monetarnej już w czerwcu. Tymczasem EBC na majowym posiedzeniu nie zdecydował się na drugą z kolei podwyżkę stóp procentowych, a co więcej na konferencji wieńczącej posiedzenie prezes Jean-Claude Trichet nie użył w swym oświadczeniu słów „wzmożona czujność”, które dla uczestników rynku stanowią zapowiedź podwyżki kosztu pieniądza na kolejnym posiedzeniu. W rezultacie znacznie spadło prawdopodobieństwo podniesienia kosztu pieniądza na najbliższym posiedzeniu EBC.

Negatywny wpływ na wspólną walutę wywarły też spekulacyjne doniesienia o nieoficjalnym posiedzeniu ministrów finansów i przedstawicieli Komisji Europejskiej w sprawie wyjścia Grecji ze strefy euro, co byłoby połączone z restrukturyzacją zadłużenia tego kraju. Informacje te zostały w bardzo ostry sposób zdementowane przez Ateny, jednakże swój wpływ na deprecjację euro miały spory. Kolejny impuls do wyprzedaży wspólnej waluty dały dane z rynku pracy w USA. Choć słabszy od oczekiwań odczyt dotyczący liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych i gorszy od oczekiwań wydźwięk raportu ADP wskazywały, iż non-farm payrolls’y również mogą wypaść poniżej rynkowego konsensusu na poziomie 187 tys., dane okazały się zaskakująco silne. W kwietniu w USA utworzono 244 tysiące nowych etatów w sektorze pozarolniczym, co oznacza poprawę na rynku pracy już siódmy miesiąc z rzędu. Ostatni raz tak dużo nowych miejsc pracy powstało w lutym 2006 roku. Niemniej w kwestii stóp procentowych większe znaczenie dla Fed mają dane o stopie bezrobocia, która wzrosła w kwietniu do poziomu 9,0% z 8,8% w marcu. Ten słabszy odczyt mógł zaważyć na skali przeceny euro wobec dolara. Kurs EUR/USD po publikacji danych z rynku pracy nie mógł „znaleźć sobie kierunku” i po silnych wahaniach wciąż oscylował w okolicach 1,45. Dopiero nocny handel sprowadził wspólną walutę w okolice 1,43 USD. Tak długo bowiem, jak amerykańskie firmy wyraźnie nie przyśpieszą tempa tworzenia nowych miejsc pracy, nie będzie można mówić o rozpoczęciu zacieśniania polityki pieniężnej przez władze Rezerwy Federalnej.

Technicznie kurs EUR/USD obecnie zmaga się z kluczową linią trendu wzrostowego biegnącą w okolicach poziomu 1,445 USD. Udany atak może oznaczać podjęcie próby testu kluczowego dla długoterminowych graczy poziomu 1,4250 USD. Technicznie Fibonacci (wyznaczony od dołka na 1,2865 do szczytu na 1,4939) wskazuje na możliwość zejścia kursu EUR/USD nawet poniżej wsparcia na 1,40. Wydaje się jednak, że maksymalny zasięg korekty nie będzie głębszy niż do 1,4150 USD (okolice 38,2% Fibo). Ewentualne próby odreagowania piątkowo-poniedziałkowej przeceny euro będą powstrzymywane przez opór na 1,4650 USD. Wzrost powyżej oznaczać będzie już powrót do silniejszego euro. W kolejnych miesiącach prawdopodobna „luźna” polityka pieniężna USA, która będzie kontrastować z rozpoczętym cyklem zaostrzania polityki pieniężnej przez EBC będzie nadal wspierała wspólną walutę. Dlatego też nie można wykluczyć powrotu euro/dolara w okolice tegorocznych maksimów.

Tymczasem, na krajowym rynku walutowym ubiegły tydzień w większości przebiegał pod znakiem osłabienia złotego w relacji do głównych walut. Kurs EUR/PLN z okolic poziomu 3,92 wzrósł w drugiej części tygodnia do ponad 3,97. Złotemu nie sprzyjały przede wszystkim gorsze nastroje na światowych rynkach powodujące spadki na giełdach oraz dość silną przecenę na rynku surowców. Przed silniejszą przeceną naszą walutę „obroniło” prawdopodobnie Ministerstwo Finansów (MF), które za pośrednictwem BGK ponownie zdecydowało się na sprzedaż środków unijnych na rynku. Dealerzy wskazywali na sprzedaż zarówno dolarów jak i euro, co potwierdzały rosnące notowania złotego - kurs EUR/PLN spadł do 3,928. Niemniej, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nie skomentowano tych dealerskich doniesień.

W tym tygodniu uwagę inwestorów przyciągać będzie zaplanowane na 10-11 maja posiedzenie RPP. Wydaje się, że rynek bardziej skłania się ku scenariuszowi braku podwyżki, co może negatywnie wpływać na złotego. Niemniej przed silniejszymi zniżkami chronić go powinna oczekiwana i realizowana przez MF wymiana środków z UE na rynku. W poniedziałek od rana (praktycznie tuż po otwarciu rynku) BGK po raz kolejny wkroczył do gry, spychając kurs EUR/PLN do 3,915. Spodziewamy się, że w najbliższych dniach notowania euro/złotego utrzymają się w szerokim przedziale 3,90-3,97.

Reklama
Źródło nieznane

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.