Europa chce dać Grecji więcej czasu na spłatę pożyczek

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
16 maja 2011, 17:40
KE kolejny raz wykluczyła w poniedziałek jakąkolwiek restrukturyzację długu Grecji, pogrążonej w kryzysie mimo udzielonej jej pomocy. Austria opowiedziała się za przedłużeniem okresu spłaty pożyczek, w tym udzielonych przez prywatnych kredytodawców. Opcję tę zasugerowały w weekend Niemcy.

"Jesteśmy za tym, by okres został przedłużony, by dać im (Grekom) więcej czasu" - powiedziała nowa minister finansów Austrii Maria Fekter tuż przed rozpoczęciem posiedzenia Eurogrupy w poniedziałek w Brukseli. Dopytywana, czy to przedłużenie spłaty pożyczek miałoby dotyczyć tylko długu publicznego, czy też tego w posiadaniu prywatnych inwestorów, Fekter odpowiedziała: "wszyscy są mile widziani", precyzując, że miałoby to się jednak odbyć na podstawie dobrowolnej.

Opcję tę po raz pierwszy zasugerował publicznie w niedzielę minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble. "Potrzebujemy jasnej zasady: jeśli będzie rozłożenie na raty (długu), to wszystkie pożyczki muszą być nim objęte" - powiedział Schaeuble, wyraźnie uzależniając rozłożenie w czasie pożyczek od udziału prywatnych inwestorów.

>>> Czytaj też: Nastał dzień sądu nad Grecją. Wyjście ze strefy euro wciąż możliwe

Grecja będzie jednym z najważniejszych tematów rozpoczętego w poniedziałek po południu posiedzenia ministrów finansów Eurogrupy. Jednak, jak zapewniły PAP źródła niemieckie, nie zapadnie podczas niego żadna decyzja.

KE pogorszyła w piątek prognozy gospodarcze dla Grecji, co nasiliło spekulacje o potrzebie dodatkowej pomocy finansowej UE i MFW (do 60 mld euro), a nawet restrukturyzacji długu. Za drugą opcją opowiadają się niektórzy niemieccy ekonomiści.

Rzecznik KE Amadeu Altafaj powtórzył w poniedziałek, że KE jest przeciw "jakiejkolwiek restrukturyzacji", wskazując na "niszczące konsekwencje" sytuacji, kiedy Grecja przestanie spłacać swe zobowiązania publicznym i prywatnym kredytodawcom.

>>> Czytaj też: Oto gospodarcze motory Unii Europejskiej

KE nie wykluczyła jednak innej opcji, zwanej nieformalnie "miękką" restrukturyzacją, przez którą rozumie się wydłużenie okresu spłaty pożyczek i obniżkę oprocentowania. Altafaj nie użył jednak określenia "miękka restrukturyzacja", lecz "reprofiling" (zmiana profilu) długu. "Różne uzgodnienia są zawsze możliwe" - powiedział.

KE odmówiła na razie zajmowania stanowiska na temat tego, czy Grecja poradzi sobie bez dodatkowej pomocy, oczekując ogłoszenia w czerwcu wyników misji ekspertów KE, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego. Oceniają oni wdrażanie przez Grecję planu oszczędnościowego, nałożonego na kraj w zamian za pomoc finansową.

Wiosną ubiegłego roku niezdolna do spłaty swych długów Grecja była pierwszym krajem (przed Irlandią i Portugalią), który zwrócił się o pomoc do UE i MFW i otrzymał 110 mld euro w ratach rozłożonych na trzy lata. Rok później kraj wciąż pogrążony jest w kryzysie - Grecja nie sprostała programowi oszczędnościowemu, ma kłopoty ze ściąganiem podatków i prywatyzacją. W piątek rentowność 5-letnich obligacji greckich ponownie spadła.

KE ogłosiła w piątek, że deficyt finansów publicznych Grecji wyniesie w tym roku 9,5 proc. PKB, w porównaniu z prognozowanymi wcześniej 7,6 proc. Grecka gospodarka skurczy się o 3,5 proc. PKB, czyli więcej niż o planowane w listopadzie 3 proc. PKB. Podobnie KE pogorszyła też prognozy dotyczące długu publicznego do 157,7 proc. PKB w tym roku (zamiast oczekiwanych wcześniej 150,2 proc.) i 166,1 proc. PKB w 2012 (zamiast 156 proc.).

Coraz więcej ekspertów podkreśla, że jedyną szansą jest restrukturyzacja długu, która wiązałaby się jednak ze stratą dla posiadaczy greckich obligacji. Opcja ta jest wciąż kategorycznie wykluczana nie tylko przez KE, ale i szefa EBC Jeana-Claude'a Tricheta, którego jednak jesienią ma zastąpić Włoch Mario Draghi.

"Myślę, że tylko znacząca redukcja długu ze stratą dla inwestorów (tzw. haircut) może uratować kraj przed ekstremalnie długim okresem słabego wzrostu i niestabilnych finansów publicznych" - powiedział w czwartek na spotkaniu z grupą korespondentów z Brukseli Ferdinand Fichtner, były pracownik EBC, a obecnie ekonomista prestiżowego Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW). Jego zdaniem, najlepszym rozwiązaniem byłoby teraz ogłoszenie przez Grecję niewypłacalności w celu rozpoczęcia restrukturyzacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj