Jak mówił Bruzga w rozmowie z polskimi dziennikarzami w Wilnie, jeśli Microsoft został obłożony idącą w miliardy dolarów karą na mocy prawa antymonopolowego, to dlaczego nie miałby być to również Gazprom za łamanie unijnego prawa własności. Firmy te miały czas, ale nie zrobiły niczego przed wprowadzeniem przez Litwę przepisów tzw. III pakietu liberalizacyjnego UE. "Po prostu wprowadzamy prawo europejskie" - stwierdził.

>>> Czytaj też: Zbliża się koniec potęgi Gazpromu. Kreml nie będzie więcej spełniał jego zachcianek

"Na jego mocy obecni posiadacze gazociągów nie mogą być w tym samym czasie dostawcą gazu i właścicielem gazociągów. Zatem będą musieli je sprzedać. Prędzej czy później. Dlaczego zatem przeciągać tę sprawę i głośno protestować. Przecież UE wyraźnie mówi, że Rosja operując na gazociągach musi przestrzegać unijnych reguł" - mówił Bruzga.

>>> Polecamy: PGNiG walczy o tani gaz i grozi Gazpromowi sądem arbitrażowym

W litewskiej firmie gazowniczej AB Lietuvos dujos, która obecnie kontroluje gazociągi i dystrybuuje gaz, po prawie 40 proc. udziałów należy do Gazpromu i niemieckiego koncernu E.ON-Ruhrgas. Mniejszościowy pakiet ma litewskie państwo. Gazprom jest jedynym dostawcą gazu.

Reklama

>>> Zobacz także: Na sukcesy Gazpromu pracuje armia lobbystów

Na początku roku Litwa poskarżyła się do KE na praktyki Gazpromu, który odmówił jej obniżenia cen gazu, nie wykluczając, że może je obniżyć dla Łotwy i Estonii. "Litwa pada ofiarą nacisku ze strony monopolu gazowego państwa trzeciego jedynie dlatego, że jest zdecydowana przestrzegać podstawowych zasad UE" - argumentował wtedy litewski minister energetyki Arvydas Sekmokas.

W ostatnich dniach, podczas wizyty w USA, Sekmokas ogłosił, że amerykańska firma Cheniere Energy zaproponowała Litwie dostarczenie gazu o jedną trzecią tańszego od rosyjskiego przez budowany dopiero terminal LNG w Kłajpedzie.(PAP)

wkr/ drag/ jbr/