Za reformę banków zapłaci klient

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 lipca 2011, 20:07
Wysokie bezrobocie
Wysokie bezrobocie/ShutterStock
System finansowy bardziej przejrzysty? Klienci mniej narażeni na wahania globalnej koniunktury? Proszę bardzo. Ale płaci klient.

Komisja przy brytyjskim ministerstwie skarbu opublikowała w zeszłą środę raport na temat poziomu konkurencyjności w sektorze bankowości detalicznej. Zawiera on mnóstwo pięknych słów o potrzebie zwiększenia konkurencyjności, zaufania klientów do banków oraz lepszej obsługi konsumentów, bo sondaże pokazują, że są oni wciąż niezadowoleni.

>>> Czytaj również: Unia znów bierze się za banki: "Każdy musi mieć dostęp do konta"

Punktem wyjścia była dominacja pięciu największych brytyjskich banków detalicznych na rynku kont osobistych (85 proc. rynku). Jeżeli chodzi o małe i średnie przedsiębiorstwa, wielka czwórka kontroluje 80 proc. rynku. Segment produktów kredytowych jest bardziej zróżnicowany i konkurencyjny.

>>> Polecamy: Banki zapłacą specjalny podatek, aby ratować bankrutów?

Istnieją problemy z transparentnością i ukrytymi kosztami w rachunkach bieżących, które biorą się ze specyfiki rynku brytyjskiego. Banki nie pobierają bowiem oficjalnych opłat od prowadzenia rachunków, które są traktowane jako dobro użyteczności publicznej. To w nieuczciwy sposób przerzuca ciężar na tych, którzy regularnie płacą za spóźnienia w spłacie kart kredytowych lub przekroczenie debetu.

Jednak największy problem z promowaniem transparentności w rachunkach bieżących polega na tym, że nikt tak naprawdę nie chce spojrzeć prawdzie w oczy. Raport komisji ministerstwa skarbu współgra tutaj z propozycjami niezależnej komisji ds. bankowości, która chce zaostrzyć regulacje dotyczące bankowości detalicznej, by chronić przeciętnego obywatela przed zmiennością globalnych rynków finansowych i ich złożonością.

Reakcje branży i innych zainteresowanych podmiotów na te propozycje opublikowano w środę. Zawierają mnóstwo technicznych szczegółów na temat interakcji z innymi wielkimi reformami regulacyjnymi i niezamierzonych konsekwencji. Interesującym elementem jest jednak debata na temat wysokości ograniczeń. To bardzo ważna sprawa dla klienta detalicznego: chodzi o skalę, w jakiej podstawowe usługi, o których prawie się nie myśli, a także koszty pożyczkowe, mogą być subsydiowane przez inne produkty.

O skali, w jakiej przeciętny obywatel korzystał z globalnego kapitalizmu w dobrych czasach, można długo debatować. Pojawia się również pytanie, czy konkurencja na rynku detalicznym ze strony nadmiernie agresywnych banków, takich jak Northern Rock i Halifax, jest właściwym rodzajem gry rynkowej.

Jest jednak bardzo prawdopodobne, że większa transparentność w bankowości detalicznej będzie oznaczała, że banki zaczną pobierać bardziej realistycznie skalkulowane, a tym samym wyższe, prowizje od usług. Kto wśród reformatorów będzie miał odwagę ogłosić tę przykrą wiadomość?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj