Jeżeli sąd uzna jego argumenty, to Dariusz Michalczewski może paść na biznesowe deski. Nie ma wątpliwości, że na wypłatę 22 mln zł odszkodowania niegdyś genialnego boksera stać nie będzie. Walka będzie zacięta, bo Michalczewski to mocny zawodnik, ale Włodarski też nie jest nowicjuszem.

Dotychczasowy przegrany w sporze o Tigera wszedł do gry na początku lat 80. XX w. W podkrakowskiej Alwernii założył kawiarnię, w której serwował desery i lody przygotowane zgodnie z tradycyjnymi recepturami. Wyroby cieszyły się tak dużym powodzeniem, że podjął niełatwą jak na tamte czasy decyzję o rozpoczęciu produkcji na większą skalę.

W 1984 r. otworzył Gellwe. Desery pod tą marką przez lata psuły humory speców od marketingu potężnych koncernów międzynarodowych. Firmie Gellwe szło tak dobrze, że w Zabierzowie w 1997 r. Włodarski zainicjował budowę nowego zakładu produkcyjnego. Tam w 2003 r. rozpoczął się nowy, burzliwy rozdział historii jego biznesu – napoje energetyzujące.

Sukces i kłopot

– W trakcie jednej z podróży wymyśliłem Tigera. Jak? Zastanawiałem się, jakie zwierzę może pokonać byka, czyli Red Bulla. Stwierdziłem, że to może być tylko tygrys – wspomina Włodarski.

Tiger Energy Drink, którego twarzą został bokser Dariusz „Tiger” Michalczewski, stał się rynkowym hitem w Polsce. Jako jedyny napój energetyczny na świecie na lokalnym rynku pokonał Red Bulla.

>>> Polecamy: Dlaczego Apple jest tak cenny, czyli szaleństwo w wycenie marek

Dziś Włodarski twierdzi, że współpraca z Michalczewskim od początku była skazana na porażkę. Wierzył, że rozpoznawalność Michalczewskiego w Niemczech przekłada się w takim samym stopniu na jego biznesowe kontakty, i zawiódł się na tym przekonaniu. Ostatecznie związek z fundacją pięściarza i spór o markę stał się po latach przyczyną największych w jego karierze kłopotów. Gdy w lutym tego roku do zakładu w Zabierzowie weszli komornicy i zajęli wyprodukowane tam napoje, niewielu wierzyło, że FoodCare nie padnie. Włodarskiego nie było wtedy w kraju.

Założyciel FoodCare przekonuje, że w sporze o Tigera za Michalczewskim od początku stał Maspex. Przypomina, że 10 lat temu w równie dziwnych okolicznościach sąd orzekł dla niego karę za używanie wiatraka na opakowaniu kakao produkowanego przez Gellwe. – Sąd orzekł, że moje kakao jest podobne do tego produkowanego przez Maspex. Zapłaciłem 1,3 mln zł, ale kakao produkuję do tej pory. Matriks – mówi Włodarski.

Nowe marki

Mimo kłopotów firma ciągle idzie naprzód. W roku 2007 r. Włodarski rozszerzył portfolio o nowy segment – produktów śniadaniowych pod marką Fitella. Ze względu na szybki rozrost asortymentu produktów w styczniu 2008 r. zdecydował się zmienić nazwę spółki z Gellwe na FoodCare. Już pod nową nazwą wprowadził na rynek marki N-Gine oraz 4Move, a w marcu 2011 r. Wiesław Włodarski odkupił kultową markę Frugo.

>>> Czytaj też: Frugo wróciło. Na początek cztery smaki, piąty nadchodzi

Prywatnie Włodarski uwielbia gotować. W kuchni eksperymentuje, mieszając smaki z różnych krajów. Znajomi twierdzą, że ma do tego smykałkę, i zajadają się przygotowywanymi przez niego posiłkami. – Chcę, żeby każda z moich potraw była unikalna. Jednak często łączy je smak curry. Uwielbiam tę hinduską przyprawę, która jest kompletnie w naszym kraju niedoceniana – mówi Włodarski. Nadal lubi patrzeć też na rajdy samochodowe. 25 lat temu jeździł wyczynowo fiatem 126p. Marzy o jeździe bolidem Formuły 1 na profesjonalnym torze. Taką przejażdżkę obiecał mu po powrocie na tor Robert Kubica. Jest pewien, że kolejny znakomity sportowiec go nie zawiedzie.

Wcześniej pojedzie do Kalifornii, by w Los Angeles rozkręcić przedstawicielstwo firmy. Za oceanem chce sprzedawać napój energetyzujący N-Gine. Tym razem bez znanej twarzy.