Do tego, na rynku pojawiły się obawy, że słaby wzrost gospodarczy w krajach rozwiniętych zaczyna wpływać już na Chiny, na co wskazywać może spadek wskaźnika nowych zamówień eksportowych w ramach indeksu PMI, który spadł w sierpniu do 48,3 pkt.

Utrzymującą się wysoką awersję do ryzyka potwierdziły wyniki wczorajszej aukcji we Włoszech, podczas której sprzedane obligacje 5Y osiągnęły rentowność na poziomie 5,6%; czyli najniższą w historii strefy euro cenę. Na rynku walutowym kontynuowana jest wyprzedaż euro. We wtorek kurs EUR/USD po nieudanym ataku na 1,37 zawrócił do 1,355. Techniczny obraz rynku głównej pary walutowej nadal nie wygląda zatem najlepiej, a do tego wspólna waluta nie ma jeszcze fundamentalnego wsparcia. Praktycznie wszystkie napływające w ostatnim czasie ze strefy euro dane makroekonomiczne (produkcja przemysłowa, wskaźniki PMI, czy wielkość zamówień w przemyśle) potwierdzają spowolnienie gospodarcze. Brak konkretnych propozycji rozwiązania kryzysu zadłużeniowego w strefie euro prowadzi do nasilającej się wyprzedaży bardziej ryzykownych aktywów, co przejawia się silnymi spadkami na globalnych rynkach akcji. We wtorek, na rynkach kapitałowych przez większą część dnia nadal dominował czerwony kolor i nadal największe straty ponosiły banki. Po czarnym poniedziałku, kiedy papiery Societe Generale, czy BNP Paribas szły w dół o 13-15%, we wtorek spadki były kontynuowane, jednak w skali już nieco mniejszej. Choć po południu indeksy zdołały wyjść nad kreskę na rynku nadal jest nerwowo i w średnim terminie kontynuacja spadków jest wysoce prawdopodobna.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że na krajowym rynku walutowym utrzymuje się presja na wyprzedaż złotego. Sentymentu do złotego nie poprawiła też wczorajsza wypowiedź wiceministra finansów Ludwika Koteckiego, w której przypomniał inwestorom, że złoty wciąż jest zaliczany do walut krajów wschodzących i w najbliższym czasie może tracić na wartości w relacji do euro. W rezultacie, we wtorek przed południem kurs EUR/PLN podszedł pod 4,37 zaś dolar i frank kosztowały odpowiednio: 3,22 PLN i 3,63 PLN. Co więcej w przypadku dalszego pogorszenia nastrojów na świecie możemy spodziewać się nowych maksimów cenowych na parach złotowych.

Na razie jednak kolejni finansiści uspakajają, iż obecna sytuacja w Polsce jest pod kontrolą. Zdaniem członkini zarządu banku centralnego, Małgorzaty Zaleskiej nie istnieje obecnie potrzeba dokonywania przez NBP interwencji. W podobnym tonie w ubiegłym tygodniu wypowiadał się prezes banku Marek Belka. Uspakaja również Ministerstwo Finansów. W ocenie wiceministra D. Radziwiłła, aktualny poziom wymiany złotego odzwierciedla jedynie spory niepokój inwestorów globalnych związany z sytuacją w Grecji i szerzej, w strefie euro. Na dowód utrzymującego się zaufania inwestorów Radziwiłł wskazał na stały i wysoki poziom napływu kapitału zagranicznego na krajowy rynek długu, który zarówno w sierpniu, jak i we wrześniu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie.

Tymczasem, o wsparcie i zachętę Grecji do realizacji zobowiązań zaapelowała wczoraj kanclerz Niemiec A. Merkel, odrzucając jednocześnie spekulacje na temat ewentualnego bankructwa Aten. Zdaniem Merkel "należy uczynić wszystko, by utrzymać polityczną jedność strefy euro". "W przeciwnym razie szybko będziemy świadkami efektu domina". Kolejne deklaracja bez poparcia w czynach nie znalazły odzwierciedlenia na rynku. Sesję europejską wspólna waluta zakończyła w okolicach 1,36-1,37 USD.

Reklama

Jeśli euro nie zacznie ponownie trącić wobec dolara wzrosną szanse na niewielkie odbicie na rynku złotego. Silne wsparcie dla EUR/PLN to 4,30 zaś dla USD/PLN to 3,10. W przeciwnym razie „idziemy” z notowaniami złotego na kolejne, niższe poziomy. Istotny opór to 3,40 dla EUR/PLN i 3,25 dla USD/PLN. Analiza techniczna wskazuje jednak, iż dla złotego scenariusz pesymistyczny wydaje się bardziej prawdopodobny.

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.