W Grecji rozpoczął się drugi dzień strajku generalnego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 października 2011, 09:32
W Atenach rozpoczęły się w czwartek rano kolejne manifestacje przeciwko rządowemu planowi oszczędnościowemu, który ma zostać przegłosowany wieczorem w greckim parlamencie. Czwartek jest drugim dniem strajku generalnego w Grecji.

Związki zawodowe GSEE i ADEDY wezwały do manifestacji na placu Syntagma przed parlamentem, gdzie w środę doszło do starć między policją a grupą manifestantów.

Około godz. 8 czasu polskiego do centrum Aten, które zostało wyłączone z ruchu kołowego i jest strzeżone przez wzmocnione siły policji, ruszyli zwolennicy prokomunistycznego Frontu Robotniczego. Syndykat ten żąda anulowania porozumienia podpisanego w maju 2010 roku, który uzależnia otrzymanie pomocy od UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego od wprowadzenia w Grecji daleko idących reform.

Byli tam też obecni pracownicy budżetówki, w tym przede wszystkim personel szpitalny i urzędnicy ministerstwa zdrowia. Ubrani byli w pomarańczowe czapki.

Ulice wokół parlamentu były w czwartek zdewastowane, gdyż podczas środowych zamieszek rozbijano sklepowe witryny i budki telefoniczne oraz podpalano kosze na śmieci.

Przed luksusowymi hotelami na placu Syntagma setki ubranych na czarno młodych ludzie obrzucały kamieniami i koktajlami Mołotowa manifestantów z komunistycznego syndykatu PAME. Doszło do walk wręcz, użyto metalowych i drewnianych kijów. Wcześniej członkowie PAME utworzyli kordon wokół parlamentu, by uniemożliwić anarchistom zaatakowanie policji.

Jak pisze agencja AP, policja użyła gazu łzawiącego i granatów ogłuszających przeciwko agresywnym manifestantom. Co najmniej 10 osób otrzymało pomoc lekarską. Większość z nich została ranna w twarz.

Grecki "rząd, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Unia Europejska szkodzą zdrowiu publicznemu" - skandowali manifestanci, nawiązując do cięć w sektorze zdrowia w ramach nowego programu drastycznych oszczędności.

"Codziennie będziemy tu przychodzić, żeby zaprotestować; spróbujcie żyć za 500 euro", "Zjeżdżajcie z kraju z waszym memorandum (rygorystycznym planem oszczędności)", "Pracownicy, walczcie z pracodawcami, zoperują was bez znieczulenia" - głosiły niektóre hasła na transparentach.

W środowych manifestacjach w Atenach uczestniczyło według policji ponad 70 tys.osób, a według związkowców 200 tys.

Rygorystyczne oszczędności socjalistycznego rządu Jeorjosa Papandreu są warunkiem dalszego korzystania przez pogrążoną w kryzysie zadłużenia Grecję z pomocy międzynarodowej, bez której kraj ten musiałby ogłosić bankructwo. Grecja czeka na kolejną transzę, wysokości 8 miliardów euro, z pierwszego pakietu pomocy opiewającego na 110 miliardów euro, przyznanego w 2010 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj