Złoty powinien być stabilny w poniedziałek po piątkowym umocnieniu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 listopada 2011, 10:27
złoty
złoty/ShutterStock
W poniedziałek rynki nadal będą dyskontować program nowego rządu. Złoty po piątkowych wahaniach i umocnieniu powrócił do wcześniejszych poziomów i w poniedziałek rano oscyluje wokół 4,43 za euro. Wahania krajowej waluty będą dziś ograniczone, oceniają ekonomiści.

„Sądzę, że rynki mogą nadal dyskontować dosyć ambitny, jeśli idzie o cele, program gospodarczy nowego rządu. Moim zdaniem, premier Tusk zapowiedział wystarczająco dużo reform, by zamknąć usta agencjom ratingowym - dziś rano Moody's już wydał oświadczenie, że plan będzie wspierać wiarygodność Polski - , chociaż uważam, że nowy program rządu jest zbyt mało agresywny i niekonsekwentny. Niemniej jednak program reform będzie wspierać jeszcze na początku tygodnia złotego"- ocenił główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

W jego ocenie, by klimat na złotym na trwałe się odwrócił, potrzebne są konkretne ustawy wprowadzające zmiany zapowiedziane przez premiera Tuska w expose.

Na dziś, na godz. 14-tą zaplanowane są publikacje krajowych danych makro – dane o produkcji przemysłowej oraz PPI, jednak w ocenie ekonomisty, nie będą one mieć dużego wpływu na rynek.

„Dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej mogą pozytywnie zaskoczyć rynek. Moja pierwotną prognoza zakładała wzrost produkcji o 6.8% r/r, przy niskim odczycie PMI. W związku z zaskakująco dobrym wynikiem PMI za ostatni miesiąc te założenia mogą zostać przekroczone. Ankieta PMI wskazywała, że mimo słabszej koniunktury zagranicą, portfel zamówień eksportowych wzrósł do poziomu najwyższego od lipca 2011 roku, prawdopodobnie dzięki wzrostowi konkurencyjności polskich towarów ze względu na kurs walutowy. Drugą stroną słabego złotego jest wzrost cen produkcji ze względu na droższy import. Stąd moja prognoza PPI wynosi aż 8.8% r/r"- podkreślił Dancewicz.

Rynki zagraniczne wciąż są pod silnym wpływem wydarzeń politycznych. Wygrana prawicy w Hiszpanii daje nadzieję na przyśpieszenie programu oszczędności w tym kraju, i tym samym, odsunięcie groźby rozszerzenia się kryzysu w Grecji i Włoszech na Hiszpanię.

„Jeśli chodzi o Grecję, to jej premier dziś będzie rozmawiać w Brukseli o odblokowaniu 8 mld euro pomocy z ostatniej transzy – bez tych pieniędzy Grecja będzie niewypłacalna w połowie grudnia. Wynik wyborów w Hiszpanii może wspierać euro na początku sesji w Europie, szczególnie względem dolara. Amerykańska waluta prawdopodobnie będzie dziś sprzedawana ze względu na fiasko negocjacji między republikanami a demokratami odnośnie do sposobu ograniczenia deficytu. Na 23 listopada jest wyznaczony ostateczny termin osiągnięcia porozumienia"- podsumował ekonomista.
W poniedziałek, ok. godz. 10:10 jedno euro kosztowało 4,4303 zł, a dolar 3,2923 zł. Euro/dolar kwotowany na 1,3453.
W piątek, ok. godz. 17:10 jedno euro kosztowało 4,4226 zł, a dolar 3,2717 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3522. Rano, ok. godz. 9:30 jedno euro kosztowało 4,4369 zł, a dolar 3,2883 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3493.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Tematy: waluty
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj