Z luksusowego liniowca na zatłoczony parowiec

Jeszcze pod koniec września koszt obsługi 10-letnich obligacji Niemiec (tzw. bundów) był rekordowo niski i wynosił 1,64 proc. Teraz obsługa długu kosztuje Berlin ponad 2 proc. Podczas środowej aukcji obligacji, Niemcy znalazły chętnych jedynie na 65 proc. swoich papierów.

>>> Czytaj też: Tego nikt się nie spodziewał - Niemcy rozpoczynają nowy etap kryzys

Niemieckie bundy tracą status bezpiecznej przystani, który dzieliły z amerykańskimi papierami skarbowymi. Pośrednią przyczyną odwrotu inwestorów od Niemiec jest sprzeciw Berlina wobec emisji wspólnych euroobligacji oraz działalności EBC jako pożyczkodawcy ostatniej instancji. Oprocentowanie niemieckich 10-latek wynosiło w czwartek 2,26 proc., najwięcej od 4 tygodni.“Titanic i wspólna waluta nie mogą przetrwać w obecnej formie” – mówi Stuart Thomson, analityk Ignis Asset Management z Glasgow. „Schronienie jest w innym statku – Unii Politycznej, który już jest na horyzoncie. Pytanie tylko, czy pasażerowie trzeciej klasy z gospodarek peryferyjnych i podróżujące drugą klasą kraje jądra strefy euro będą chciały przeskoczyć z luksusowego Titanica na zatłoczony stary parowiec” – dodaje analityk.

>>> Czytaj też: Kryzys w Polsce powrócił do apogeum. Złoty najgorszą walutą w UE

Reklama

Po bundy nie ustawiają się już kolejki

Niemieckie obligacje po raz pierwszy od marca 2009 r. kosztują już więcej, niż 10-letnie papiery Wielkiej Brytanii. Inwestorzy żądali w czwartek dodatkowych 3 pkt bazowych za kupowanie bundów. Dla porównania, w zeszłym roku przeciętny spread, czyli różnica między oprocentowaniem obligacji Niemiec i Wielkiej Brytanii, wynosił 40 pkt bazowych na korzyść Niemiec.

“Jeszcze parę tygodni temu, naprawdę łatwo było znaleźć chętnych do inwestowania w bundy” – mówi Jim Reid, strateg inwestycyjny w Deutsche Bank w Londynie. „Dotarliśmy do punktu, w którym także Niemcy muszą wykazać się dużym poświęceniem. Rynek może nie być przygotowany na podjęcie tak dużego ryzyka przy obecnych poziomach rentowności” – uważa analityk.

>>> Czytaj też: Rentowności obligacji w Europie lecą na dno: Włochy i Hiszpania gorsze od Polski

Wyprzedaż wszystkiego, co ma związek z eurostrefą

Kryzys w strefie euro odbija się na niemal wszystkich rentownościach obligacji krajów bloku. Rynek obawia się, że problemy z opanowaniem gospodarczego chaosu w połączeniu z ostrymi cięciami oszczędnościowymi i recesją doprowadzą 12-letnią unię monetarną do upadku.

Oliwy do ognia dolewają niepokojące dane makro płynące z gospodarek UE. Zamówienia w przemyśle strefy euro spadły we wrześniu najmocniej od 3 lat. Najmocniejsze spadki zanotowały Niemcy i Francja.

“Wydaje się, że wszyscy międzynarodowi inwestorzy, głównie z Azji i USA, sprzedają aktywa euroregionu na trzy-cztery” – mówi Nicola Marinelli z Glendevon King Asset Management w Londynie. „W tym całym bałaganie, bundy nie triumfują, co świadczy o tym, że możemy spodziewać się wielkiej wyprzedaży aktywów strefy euro” – dodaje.

Niemal wszyscy z 984 klientów ankietowanych przez bank Barclays Capital, spodziewają się, że co najmniej jeden kraj opuści euroland w 2012 roku. Jeszcze 2 miesiące temu, tak pesymistyczny pogląd podzielało dwa razy mniej ankietowanych. Jedna czwarta osób biorących w badaniu twierdzi, że euro nie przetrwa.

„Jest coraz trudniej przewidzieć, w jaki sposób z tego wyjdziemy, bez jakiegoś rodzaju restrukturyzacji euro, która – mamy nadzieje - poświęci tylko Grecję” – uważa Bill Dinning, szef działu strategii w Kames Capital w Edynburgu.

Kolosalny koszt upadku euro

Obwieszczenie utraty statusu „standardu złota” dla niemieckich obligacji może być jednak przedwczesne. W Stanach Zjednoczonych, uważanych do tej pory za najbezpieczniejszą gospodarkę świata, nie dzieje się najlepiej. Fiasko prac superkomitetu ds. cięć budżetowych w USA, które grozi wymknięciem się rekordowego długu USA spod kontroli, może być przyczyną obniżki ratingu Stanów.

“Kryzys miał krótkoterminowy pozytywny wpływ na gospodarkę Niemiec i obniżał wcześniej koszty obsługi długu Berlina. Inwestorzy woleli płacić wyższą premię za bezpieczeństwo, które oferowały niemieckie obligacje. Jednak średnio- i długoterminowe koszty przeważają nad krótkoterminowymi korzyściami niskich rentowności. Koszt rozpadu strefy euro byłyby dla Niemiec kolosalny” – mówi Gianluca Ziglio, analityk UBS AG.

Flaga Niemiec Fot. Shutterstock / ShutterStock