Rogalski: Frank znów jest inspiracją dla spekulantów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 listopada 2011, 17:24
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Plotki, jakie pojawiły się w piątek po południu – SNB miałby rzekomo zdecydować w ten weekend o podniesieniu minimalnego kursu wymiany EUR/CHF z 1,20 na 1,25 – stały się pretekstem nie tylko do wyraźnego osłabienia się franka (to oczywiste), ale także próby odreagowania na innych walutach.

Bo, jeżeli SNB decyduje się w obecnej, tak napiętej sytuacji w strefie euro podnosić limit na EUR/CHF, to albo obawia się, że publikowane w przyszłym tygodniu dane ze Szwajcarii (indeks KOF i dynamika PKB za III kwartał) będą fatalne i pokażą dalszy wzrost ryzyk, albo po prostu „coś wie” na temat zbliżającego się ewentualnego przełamania impasu w strefie euro. Wprawdzie rynki finansowe nie powinny wierzyć w różne domysły, ale w sytuacji, kiedy sytuacja jest już bardziej, niż podbramkowa – agencja Reuters poinformowała dzisiaj powołując się na swoje hiszpańskie źródła, że nowy rząd Mariano Rajoya mógłby rozważyć złożenie wniosku o przyznanie międzynarodowej pomocy finansowej, a „Financial Times” spekulował, że koncepcja zlewarowania Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej może zakończyć się fiaskiem (kwota może wynieść 500-600 mld EUR zamiast 1 bln EUR) – to inwestorzy uwierzą we wszystko.

W kraju złoty tracił na wartości, do czego przyczyniły się kiepskie informacje ze strefy euro, a także obawy związane z sytuacją na Węgrzech. Po południu na rynku pojawiły się spekulacje, jakoby BGK skupował obligacje na rynku wtórnym, ale okazało się, że resort finansów tylko „sprawdzał ceny” na rynku. To w połączeniu ze spekulacjami ze Szwajcarii, które wpłynęły na główne rynki, doprowadziło do próby umocnienia się złotego w godzinach popołudniowych. Niemniej sam ruch nie był zbyt duży – po południu (godz. 16:48) za euro płacono średnio 4,5170 zł, dolar był wart 3,40 zł, a frank 3,65 zł. Niemniej dopóki nie zobaczymy jakichś przełomowych informacji ze strefy euro, czy też połączonej interwencji NBP i MF na rynku złotego, to nasza waluta wyraźnie się nie umocni.

EUR/USD: Po południu notowania wróciły do formacji dziennego klina, którego we wcześniejszych godzinach opuściły (spadek do 1,3211). Na jak długo uda się utrzymać powyżej ważnych 1,3270? Trudno powiedzieć, gdyż trudno jednoznacznie określić, czy w weekend nie pojawią się jakieś nieoczekiwane informacje. Analiza techniczna pokazuje, że równie prawdopodobny jest dalszy ruch w dół w stronę minimów z października (1,3144), jak i szybkie odbicie w stronę 1,3400-1,3440 (górne ograniczenie formacji klina).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj