„Prezes Mario Dragi stanowczo wykluczył możliwość masowego skupowania obligacji krajów strefy euro, czyli inaczej dodruku pieniądza. Nie spodobało się to inwestorom, którzy liczyli na taki ruch ze strony banku. Efektem niezadowolenia była wyprzedaż bardziej ryzykownych aktywów. Na wartości traciły akcje i mniej pewne waluty, w tym złoty. Para USD/PLN przebiła się przez opór na 3,36 natomiast euro - złoty szybko uporał się w wartością 4,50. Zatrzymanie wzrostów nastąpiło dopiero w piątek rano. Wtedy też inwestorzy zaczęli przetrawiać efekt pierwszego dnia szczytu przywódców UE.

Rozłam między stanowiskiem Londynu, a wypracowanym przez Berlin i Paryż ciężko było jednoznacznie zinterpretować. Z jednej strony udało się porozumieć w jednej z najistotniejszych kwestii, czyli unii fiskalnej, jednak nie było to porozumienie jednomyślne. Mimo zgrzytów w tej sprawie, inne istotne postanowienia zostały zaakceptowane, a więks! zość oficjeli pozytywnie wypowiadała się o wynikach rozmów, co ocieplało klimat. Lecz zapewne upłynie jeszcze nieco czasu zanim rynki zdążą przełożyć język polityki na ich własny i ostatecznie zinterpretować zwłaszcza, że szczyt jeszcze się nie skończył" – podsumował Michał Mąkosa z FMCM.

W piątek, ok. godz. 16:55 jedno euro kosztowało 4,5142 zł, a dolar 3,3814 zł. Kurs euro/dolara kwotowany był na 1,3348.

W piątek, ok. godz. 08:45 jedno euro kosztowało 4,5302 zł, a dolar 3,4084 zł. Kurs euro/dolara kwotowany był na 1,3291.

W czwartek ok. godz. 16:30 za jedni euro płacono 4,4956 zł a za dolara 3,3767 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,3314. (ISB) sg