Lepiej nie naśladować inwestycji TFI

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 stycznia 2012, 04:16
Trafność decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie transakcji TFI podjętych w II połowie 2010 r.
Trafność decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie transakcji TFI podjętych w II połowie 2010 r./Forsal.pl
Fundusze raczej nie podpowiedzą, której spółki akcje warto kupować albo sprzedawać.

Trafne i błędne decyzje towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI) dotyczące zwiększania albo zmniejszania zaangażowania w spółkach giełdowych równoważą się – wynika z analizy „DGP”. 31 decyzji podjętych przez fundusze w II połowie 2010 roku po 12 miesiącach okazało się decyzjami niewłaściwymi. Ale z drugiej strony 30 było trafionych. Chodzi oczywiście o decyzje, które zostały upublicznione w giełdowych serwisach informacyjnych, czyli dotyczące papierów stanowiących powyżej 5 proc. ogółu walorów. 

>>> Czytaj też: Za granicą korzystanie z karty kosztuje więcej

O posunięciach dotyczących mniej niż 5 proc. papierów ani TFI, ani spółki giełdowe nie mają obowiązku informować. Wśród błędnych dominowały decyzje o kupnie – stanowiły one 47,5 proc. wszystkich podjętych. Wśród właściwych przeważały te o sprzedaży (36,1 proc. ogółu ruchów). – Zazwyczaj przekroczenia progów w akcjonariacie dotyczyły w analizowanym okresie małych i średnich spółek, z którymi miniony rok obszedł się bardzo ostro. Ceny ich akcji mocno spadały. Sztuką więc było nawet nie kupić, ale znaleźć rosnące firmy – mówi Krzysztof Stępień, analityk Opera TFI.

W ciągu 2011 roku indeks małych spółek sWIG80 spadł o około 29 proc. Stępień zwraca uwagę, że decyzji o przekroczeniu progu 5 proc. w akcjonariacie nie było wiele. Podkreśla też, że analiza nic tak naprawdę nie mówi o tym, czy inwestycja danego TFI w daną spółkę w ogólnym rozrachunku jest trafiona, czy nie.

 – Aby to sprawdzić, należałoby ocenić, jaki jest całkowity wynik inwestycji danego TFI w wybraną firmę, licząc stopę zwrotu nie od momentu przekroczenia progu, ale od rozpoczęcia skupowania danych akcji. Zdarza się bowiem, że papiery spółki zaczyna się kupować drogo, a próg przekracza się, gdy dokupuje się po coraz niższych cenach. Zresztą w drugą stronę, ze sprzedażą, może być tak samo – wyjaśnia.

Według analityka Opera TFI tego rodzaju zestawienie nie do końca może też pomóc w ocenie skuteczności zarządzających poszczególnych towarzystw funduszy inwestycyjnych. – Jeśli na to zestawienie patrzą osoby, które stosują strategię stock-picking, czyli przeprowadzają dogłębne analizy firm i wybierają jedną, by zdecydowanie wejść w jej akcjonariat, mała trafność wyborów TFI może je razić. Jednak należy pamiętać, że dla wielu zarządzających funduszami dużo bardziej istotne są ruchy, jakich dokonują na walorach największych firm – uważa Stępień. Te są jednak zazwyczaj niewidoczne, bo TFI zwykle nie przekraczają progu 5 proc. w akcjonariatach największych firm.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj